Lista zwolnień od akcyzy – jak wynika z informacji Ministerstwa Finansów – jest szeroka, w związku z czym podatek nie powinien spowodować ani wzrostu cen energii elektrycznej, ani dodatkowego obciążenia odbiorców indywidualnych, opalających swoje domy węglem.
- W przypadku producentów energii elektrycznej prawo do zwolnienia z akcyzy węgla nie powinno budzić wątpliwości interpretacyjnych; również warunki tego zwolnienia co do zasady nie są bardzo skomplikowane, dlatego nie powinno to wpłynąć na ceny prądu - ocenił ekspert podatkowy z KPMG Zbigniew Sobecki. - Podobnie powinno być w przypadku węgla sprzedawanego na rzecz gospodarstw domowych, które nie będą obciążone obowiązkami związanymi ze stosowaniem zwolnienia akcyzowego, np. prowadzeniem ewidencji. Formalności leżą po stronie podmiotów sprzedających im węgiel – dodał Sobecki.
Niektórzy doradcy podatkowi ostro krytykują rozwiązania związane ze sposobem płacenia akcyzy. Zdaniem b. wiceministra finansów prof. Witolda Modzelewskiego akcyza na węgiel to bubel prawny, który poważnie dotknie – nie tyle pod względem finansowym, co organizacyjnym i biurokratycznym – setki tysięcy firm w Polsce.
B. wiceminister wskazuje, że zasadniczym problemem jest regulacja, zgodnie z którą akcyza ma być pobierana nie od producentów czy importerów węgla, ale jego sprzedawców, którzy będą musieli prowadzić specjalną ewidencję. To rozwiązanie odwrotne niż np. w akcyzie na paliwa, gdzie akcyzę płacą koncerny paliwowe, a nie stacje benzynowe, czy na papierosy, gdzie podatek odprowadzają wytwórcy, a nie firmy czy kioski handlujące papierosami.
- W akcyzie węglowej wszystko, co tylko można, postawiono na głowie. Skoncentrowani producenci nie będą podatnikiem albo będą nim od święta. Natomiast realnie płacić będą – odnosząc do papierosów – przysłowiowe kioski Ruchu, czyli w tym przypadku ostateczni dostawcy – mniejsze składy węgla, które bezpośrednio dostarczają węgiel do odbiorcy – wskazał prof. Modzelewski.
