Prywatyzator III RP uderza w Polskę. Kim jest Janusz Lewandowski

/ Platforma Obywatelska RP; creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/deed.en

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

  

Wywołująca oburzenie wyprzedaż narodowego majątku, działalność w organizacjach sponsorowanych przez Niemców, wreszcie europejska kariera polityczna, która znalazła ukoronowanie w „durnych klipach” dla polskiego elektoratu oraz brukselskich atakach na Warszawę – chyba nikt nie uosabia lepiej polskiego pseudoliberała niż Janusz Lewandowski.

Mało kto pamięta, że to właśnie Janusz Lewandowski był pierwszym przewodniczącym Kongresu Liberalno-Demokratycznego – partii kojarzonej przede wszystkim z prezesurą Donalda Tuska. Z przyszłym „królem Europy” Lewandowski poznał się w połowie lat 80., gdy Tusk wydawał podziemne pismo „Przegląd Polityczny”. To Lewandowski wprowadził do grona młodych trójmiejskich liberałów późniejszego premiera i prominentnego członka dworu Tuska – Jana Krzysztofa Bieleckiego. Od 1974 do 1984 r. Janusz Lewandowski był nauczycielem akademickim na Uniwersytecie Gdańskim.

W następnych latach pracował zaś – o czym dziś w ogóle się nie wspomina – w Polskich Liniach Oceanicznych (PLO), według raportu ws. weryfikacji WSI gruntownie zinfiltrowanych przez komunistyczny kontrwywiad wojskowy. Potem przyszedł czas na prawdziwą politykę.

W latach 90., jako minister przekształceń własnościowych w rządach Jana Krzysztofa Bieleckiego (1991) i Hanny Suchockiej (1992–1993), Lewandowski był głównym pomysłodawcą Programu Powszechnej Prywatyzacji. To, co w oczekiwaniu wielu Polaków miało przywrócić naturalny, oparty na wolności ład gospodarczy, stało się jednak synonimem aferalnego żerowania na narodowej własności. Doszło do paradoksalnej sytuacji: w efekcie działań liberałów z KLD prywatyzacja – tak długo wyczekiwana po dekadach rządów komunistów – zaczęła spotykać się z coraz większym oporem społeczeństwa, co poskutkowało m.in. dojściem do władzy SLD.

O porażce Programu Powszechnej Prywatyzacji – nazywanego „najdroższą porażką III RP” – można by napisać książkę. W skrócie chodziło o to, że każdy uprawniony obywatel otrzymał powszechne świadectwo udziałowe, które mógł zbyć lub zamienić na akcje jednego z 15 utworzonych narodowych funduszy inwestycyjnych (NFI). Skończyło się tym, że na PPP najbardziej skorzystały firmy zarządzające NFI, a ponad 500 największych polskich firm oddano w prywatne ręce w niejasnych okolicznościach. 

W 2004 r. portal Interia.pl pisał: „Fundusze NFI stały się niczym nieograniczoną, czynną 24 godziny na dobę, pralnią pieniędzy. Ile brudnych pieniędzy zostało w ten sposób wypranych, tego z pewnością nie wie nikt”. Wystarczy powiedzieć, że przez siedem lat działalności 15 NFI wprowadziły na giełdę nie więcej niż... kilkanaście przedsiębiorstw. To, co miało być powszechną prywatyzacją, skończyło się zatem powszechną klapą. Tylko garstka wybranych biznesmenów, mających odpowiednie koneksje i układy, do dziś wspomina zapewne plan Lewandowskiego jako finansowe eldorado.

Lech Kaczyński mówił w 1997 r. tygodnikowi „Wprost”:

„Nie można wykluczyć, że część [powszechnych] świadectw [udziałowych] trafiła w ręce mafii. Grupy mafijne mogły wyprać w ten sposób pieniądze, mogą też próbować wpływać na polską gospodarkę. Idea powszechnej prywatyzacji była potrzebna, gdyż zbyt wielkie były roszczenia społeczne. Jestem przekonany, że dzisiaj w Polsce sprawdza się jedynie prywatny właściciel, a przedsiębiorstwa NFI takiego właściciela nie mają”. 

Janusz Lewandowski bronił się wówczas, przekonując, że jego plan został „popsuty i okaleczony”.

Więcej na temat Janusza Lewandowskiego w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska"

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Jasno i bez ogródek - prezydent Duda powiedział to w Niemczech! O przeszłości części sędziów SN

Andrzej Duda / fot. Aleksiej Witwicki

  

To bardzo mocny głos w sprawie reformy sądownictwa w Polsce. Prezydent Andrzej Duda mówił dziś podczas wizyty w Niemczech, że w sądownictwie potrzebne są zmiany, gdyż wciąż zasiadają w nim osoby, które były członkami komunistycznego aparatu represji. To na pewno zaboli nadzwyczajną kastę.

Gośćmi honorowymi XIX Forum Polsko-Niemieckiego "Europa 1918-2018: historia z przyszłością" byli prezydenci Polski Andrzej Duda i Niemiec Frank-Walter Steinmeier. Duda składa dziś oficjalną wizytę w Niemczech. Jedno z pytań podczas debaty z udziałem prezydentów dotyczyło reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce i decyzji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o zastosowaniu środków tymczasowych zawieszających stosowanie przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym, dotyczących przechodzenia w stan spoczynku sędziów.

Duda zaznaczył, że był zszokowany, gdy dowiedział się, że w Sądzie Najwyższym zasiada obecnie kilkunastu sędziów, którzy byli "członkami komunistycznego aparatu represji i że są sędziowie, którzy w latach stanu wojennego skazywali opozycjonistów na kary więzienia". "Wtedy zrozumiałem, dlaczego żadnego z komunistycznych zbrodniarzy w SN nie udało się skazać".

[polecam:http://niezalezna.pl/238603-pupile-bezpieki-i-entuzjasci-partii-komunistycznej-zobacz-liste-sedziow-sadu-najwyzszego]

Podkreślił, że z tego względu konieczna jest zmiana pokoleniowa w Sądzie Najwyższym.

"Nie mówię, że ci ludzie powinni być skazani, czy powinni podlegać represjom. Nie, ale powinni odejść z wymiaru sprawiedliwości, powinni nie móc orzekać, powinni przejść na coś, co w Polsce nazywane jest stanem spoczynku, a co w gruncie rzeczy jest emeryturą, i temu m.in. służy ta reforma"

– podkreślił Duda.

Steinmeier, odnosząc się do wypowiedzi polskiego prezydenta, powiedział, że "mówiąc o Unii Europejskiej, musimy wybrać trochę inne podejście. Nie możemy działać tak, jakby Unia uzurpowała sobie władzę nad nami bez naszego wpływu, wbrew naszej woli".

"Unia Europejska jest wspólnotą państw, do której wszyscy przystąpiliśmy na warunkach znanych. Nic zaskakującego nie nastąpiło, nie jest też zaskoczeniem, że Unia nie jest tylko wspólnotą gospodarczą. Została ona także założona jako wspólnota prawa"

– podkreślił prezydent Niemiec.

"Nie powinniśmy więc być zaskoczeni, że sądy europejskie mogą się ustosunkowywać do minimalnych standardów państwa prawa (…). Nie powinniśmy udawać, że to obca władza, która czyni nam trudności. Podstawową kwestią jest to, czy respektujemy decyzje europejskiego sądownictwa, czy nie" – dodał Steinmeier, stwierdzając też, że Unia Europejska jest chyba jedyną wspólnotą na świecie, gdzie głos każdego kraju jest tak samo ważny.

Odnosząc się do słów prezydenta Niemiec, polski prezydent stwierdził, że instytucje europejskie często rozszerzają nadmiernie swoje kompetencje. Dodał, że istnieje też zjawisko rywalizacji między instytucjami unijnymi.

"Mam poczucie, że my w ramach Unii Europejskiej mamy niedosyt demokracji. Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, dlaczego Unia zabrania tego, zabrania tamtego. Dlaczego na przykład w sklepie nie można w tej chwili kupić już zwykłej żarówki, można kupić tylko żarówkę energooszczędną? Nie wolno kupić, bo Unia zakazała. To są problemy, nad którymi zastanawiają się ludzie. Nie wiem, czy to przypadkiem nie jest jedna z przyczyn brexitu"

– powiedział prezydent.

Duda został zapytany, czy wszyscy sędziowie, którzy na mocy ustawy o Sądu Najwyższego przeszli w stan spoczynku, byli współpracownikami komunistycznego aparatu represji.

"Polski parlament przyjął ustawę, w wyniku której wiek przejścia w stan spoczynku sędziów został ustalony na 65 lat. W Polsce w tej chwili zwykły wiek emerytalny wynosi 65 lat dla mężczyzn, 60 lat da kobiet. W moim przekonaniu nie ma w związku z tym nic nadzwyczajnego"

– powiedział Duda. Dodał, że sędziowie po ukończeniu 65 lat mogą się zwrócić z wnioskiem do prezydenta o to, by mogli dalej orzekać i nie jest to żadna kara, a rozwiązanie pozwalające doprowadzić do zmiany pokoleniowej w wymiarze sprawiedliwości.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl