Skandal na uczelni, którym zajmie się prokuratora. Tytuły za właściwe poglądy?

Sara Haj-Hassan/SXC

Jan Przemyłski

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portali Niezależna.pl, gdzie prowadzi program „Rozmowa niezależna”.

Kontakt z autorem

Studia licencjackie i magisterskie kończone w ciągu dwóch lat, tytuły doktorskie nadawane z ewidentnym naruszeniem prawa, a także specjalne granty za udzielenie poparcia określonej partii politycznej – tak wyglądały studia dla wybranych studentów na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Sprawę nieprawidłowości na uczelni bada teraz prokuratura.

Wokół warszawskiej ASP zrobiło się głośno w 2015 r., kiedy Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów cofnęła Wydziałowi Sztuki Mediów uprawnienia do nadawania stopni doktora habilitowanego i doktora sztuk plastycznych. Powodem tej decyzji były nieprawidłowości podczas nadawania tytułów naukowych wybranym studentom, otwarcie popierającym poprzednią władzę.

Sprawę nagłośnił jeden z absolwentów uczelni, reżyser dr Dariusz Zawiślak.

– Spotkałem się z takimi przypadkami, kiedy osoby rozpoczynające studia I stopnia po roku nauki otrzymywały tytuł licencjata, po kolejnym roku magistra – i otwierały przewód doktorski. To jest nie do przyjęcia w żadnej państwowej uczelni. Ci studenci otrzymywali doktoraty w tak krótkim czasie, w jakim jakikolwiek inny uczeń państwowej szkoły nie zdążyłby skończyć licencjatu – mówi „Codziennej” dr Zawiślak.

Dodaje również, że sam musiał zmienić uczelnię, ponieważ po nagłośnieniu sprawy władze uczelni nie były przychylne jego osobie. Podczas kontroli Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów w 2015 r. ujawniono, że sytuacja opisana przez dr. Zawiślaka mogła dotyczyć fotografika Tomasza Tomaszewskiego, który w dwa lata miał zrobić licencjat, zdobyć tytuł magistra i otworzyć przewód doktorski. Podczas tej samej procedury sprawdzającej komisja odmówiła też zatwierdzenia uchwał rady wydziału o nadaniu stopnia doktora kuratorce Andzie Rottenberg i artyście Krzysztofowi Wodiczce. W wypadku Rottenberg stwierdzono, że „nie zostały zachowane warunki bezstronności oceny pracy doktorskiej”, ponieważ jeden z recenzentów był współautorem ocenianej pracy. Z kolei w przewodzie doktorskim Wodiczki dopatrzono się „istotnych braków formalnych, które dyskwalifikowały go pod względem prawnym”.


Co ciekawe, Janusz Fogler, dziekan Wydziału Sztuki Mediów ASP, jest także prezesem obracającego setkami milionów złotych stowarzyszenia ZAiKS.

– Na ręce ministra Ziobry złożyłem zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Nikt nie został jeszcze ukarany, jednak mam nadzieję, że wymiar sprawiedliwości spełni swoją powinność – mówi dr Zawiślak.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Sakiewicz mocno o Tusku: Mamy do czynienia ze zbrodniczym idiotą

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Mamy do czynienia (…) ze zbrodniczym idiotą, który nie chce się dowiedzieć, co i jak ustalał jego urzędnik w cztery oczy. Zginął prezydent. Donald Tusk po 10 kwietnia 2010 roku miał obowiązek zapoznać się i zapoznać też władze śledcze ze wszystkim, co tej sprawy dotyczyło - powiedział na antenie TVP Info redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” Tomasz Sakiewicz.

W programie Michała Rachonia „Minęła 20” rozmawiano o zeznaniach Donalda Tuska, który odpowiadał na pytania przed sądem w procesie byłego szefa jego kancelarii Tomasza Arabskiego. Sprawa dotyczy organizacji wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 10 kwietnia 2010 roku.

Nie wiem, czy głównym celem jest obrona Tomasza Arabskiego, czy głównym celem jest obrona Donalda Tuska. Tusk zeznaje, jakby sam się bronił, bo gdyby inaczej zaznawał – a to już nie chodzi o to, że Tomasz Arabski mógłby odzyskać pamięć w odpowiedzi na to, co mógłby powiedzieć o nim Donald Tusk – ale też ta sprawa bezpośrednio obciąża Donalda Tuska

- mówił Sakiewicz.

Jak podkreślił, Tomasz Arabski był wykonawcą pewnych rzeczy, jednak z Putinem rozmawiał  sam Donald Tusk, podobnie jak Donald Tusk nadzorował służby.

Zdaniem Sakiewicza istotne są pytania: kto podjął decyzję o rozdzieleniu wizyt, „na pewno bez Donalda Tuska nie byłoby to możliwe” i kto podjął decyzję o obniżeniu rangi wizyty.

Obniżenie rangi, wykazywał Sakiewicz, to nie tylko jawne upokorzenie polskiego prezydenta, ale również jednoczesne obniżenie rangi bezpieczeństwa. 

Nie było oficerów BOR-u, nie było rozpoznania SKW (…), nie reagowano na bardzo niedobre sygnały, jak np. faks z możliwym ostrzeżeniem o ataku na samolot NAT-owski kilkanaście godzin przed tragedią 

- wyliczał. 

Według Tomasza Sakiewicza istotny etap tej tragedii zaczyna się restauracji w Moskwie. 

Mówienie o tym, że go to nie interesuje, jest absolutną drwiną również z członków Platformy Obywatelskiej, którzy tam zginęli

- powiedział.

 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl