Pierwsza szkoła im. Lecha i Marii Kaczyńskich

  

Szkoła podstawowa w Podsarniu (Małopolska) od dziś nosi imię Marii i Lecha Kaczyńskich. To pierwsza w Polsce szkoła nosząca imię pary prezydenckiej, tragicznie zmarłej w wyniku katastrofy smoleńskiej. W uroczystości wzięła udział Marta Kaczyńska.

- To niesłychanie wzruszający dzień. Cieszę się niezmiernie, bo jest to pierwsza szkoła nosząca imię obojga moich rodziców. Mam nadzieję, że nowi patroni przyczynią się do krzewienia wartości patriotyzmu, że absolwenci tej szkoły będą rozumieli, że Polska jest naszym wspólnym dobrem, a swoją postawą będą uczyć kolejne pokolenia, jak ważny jest patriotyzm i Polska - powiedziała córka pary prezydenckiej.

Poświęcenia sztandaru szkoły, na którym widnieją postaci Marii i Lecha Kaczyńskich, dokonał w miejscowym kościele pod wezwaniem bł. Jana Pawła II biskup pomocniczy krakowski Damian Muskus.

- Tylko imionami wielkich nazywa się ulice czy szkoły, stąd wasz wybór i decyzja, by Maria i Lech Kaczyńscy patronowali dzieciom i młodzieży, nauczycielom i wychowawcom, wszystkim, którzy tę szkołę tworzą - powiedział w homilii bp Muskus.

Wyraził nadzieję, że nowi patronowie pomogą uczniom szkoły w Podsarniu w przemianie na lepsze.

- Mam nadzieję, że uczniowie tej szkoły przyjmą nowych patronów nie tylko pod dach swojej szkoły, ale także do swoich serc - powiedział biskup życząc, by szkoła dynamicznie się rozwijała, kształcąc światłych, młodych ludzi, szanujących i kochających ojczyznę.

Parę prezydencką na patronów szkoły w Podsarniu wybrali niemal jednogłośnie uczniowie i dyrekcja szkoły w listopadzie ubiegłego roku, w tajnym głosowaniu. Wśród kandydatów na patrona szkoły, obok pary prezydenckiej, rozważano postaci Jana Pawła II, Marii Skłodowskiej-Curie i Adama Mickiewicza.

Po uroczystości poświęcenia sztandaru w miejscowym kościele odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą ofiarom katastrofy smoleńskiej.

W uroczystości w Podsarniu wzięły udział liczne poczty sztandarowe, m.in. ze szkoły imienia Lecha Kaczyńskiego w Chechłach na Mazurach.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Trener Nawałka zabrał głos po przegranym meczu. "Trzeba umieć z tym żyć"

Adam Nawałka / fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Polska przegrała w kiepskim stylu z Kolumbią 0:3 w swoim drugim meczu mistrzostw świata i straciła szanse na awans do 1/8 finału. - Moi piłkarze dali z siebie wszystko. Przegraliśmy z bardzo silną drużyną - komplementował rywali na konferencji prasowej trener Adam Nawałka.

- Początek był wyrównany, chwilami inicjatywa należała do nas. Nasza strategią był atak od początku, zdobycie gola i uważna gra w obronie. Kolumbia okazała się jednak bardzo dobrze dysponowana i należą jej się gratulacje. Taki jest sport i trzeba to zaakceptować

 - dodał selekcjoner.

Jak dodał, zawodnicy włożyli wiele trudu w to spotkanie, walczyli do samego końca.

Kolumbia na prowadzenie wyszła w 40. minucie. Po rzucie rożnym James Rodriguez dośrodkował, a w polu karnym polskiego bramkarza uprzedził Yerry Mina.

- Mecz tak się ułożył, że przy wyrównanej grze straciliśmy bramkę po stałym fragmencie. Potem nie mieliśmy nic do stracenia, staraliśmy się zaatakować, zmienialiśmy skład na jeszcze bardziej ofensywny. To niestety skutkowało tym, że rywale mieli więcej miejsca na rozgrywanie akcji i w pełni to wykorzystali. Nadzialiśmy się na kontry i przegraliśmy 0:3

 - powiedział szkoleniowiec.

- Bardzo żałujemy, wszyscy jesteśmy źli, natomiast trzeba umieć z tym żyć, jutro jest następny dzień

 - dodał.

Nawałka w stosunku do pierwszego meczu, przegranego z Senegalem 1:2, dokonał w składzie czterech zmian. Szansę dostali Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Jacek Góralski i Dawid Kownacki. Zabrakło w "11" m.in. Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego, który w spotkaniu z "Lwami Terangi" został zmieniony już w przerwie.

- Kuba był do mojej dyspozycji, ale z powodu taktyki, jaką obrałem, zdecydowałem, że mecz zacznie na ławce. Planowałem wprowadzić go później, ale kontuzja Michała Pazdana spowodowała, że musiałem na boisko wpuścić Kamila Glika

 - tłumaczył Nawałka.

Według niego, wykorzystany został maksymalnie cały potencjał, jaki był w ofensywie.

- Zarówno graliśmy w ustawieniu 1-3-4-3, później przeszliśmy na czwórkę obrońców, wprowadziliśmy drugiego napastnika, natomiast okazało się, że dziś to było za mało

 - wskazał.

- Wszystkich boli to, co się stało, mnie chyba boli najbardziej, bo biorę za to odpowiedzialność. Taki jest sport, taka jest piłka i taki wynik jest wkalkulowany w to, co robimy

- podsumował.

To trzeci mundial w tym stuleciu, który kończy się dla Polaków praktycznie w ten sam sposób - po dwóch porażkach wiadomo, że trzeci mecz będzie stanowił pożegnanie, bo szans na awans do 1/8 finału już nie ma. W czwartek biało-czerwoni zmierzą się z Japonią.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl