Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Edmund Klich - „pułkownik rosyjskiego chowu”

Posiedzenie zespołu parlamentarnego ds.

Autor:

Posiedzenie zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej poświęcone zostało opublikowanym przez „Gazetę Polską i Codzienną” fragmentów rozmowy między b. szefem MON Bogdanem Klichem a b. polskim akredytowanym przy MAK Edmundem Klichem.

Stenogram rozmowy z 22 kwietnia ub. roku opublikowała "Gazeta Polska Codziennie". Rozmowa, dotycząca m.in. odpowiedzialności strony rosyjskiej za katastrofę smoleńską, odbyła się w gabinecie ministra Bogdana Klicha.

W posiedzeniu zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej uczestniczył prezes PiS Jarosław Kaczyński, posłowie, rodziny ofiar katastrofy oraz dziennikarze. Rodziny ofiar oraz politycy dziękowali „Gazecie Polskiej” za zaangażowanie i kluczową publikację.

Po wysłuchaniu fragmentu nagranych rozmów między b. szefem MON Bogdanem Klichem a b. polskim akredytowanym przy MAK Edmundem Klichem głos zabrał Jarosław Kaczyński.

- Myślę, że mamy tu do czynienia z sytuacją dość prostą. Edmund Klich zorientował się po pierwszym zdaniu Bogdana Klicha, że jego tezy będą źle przyjęte i się wycofuje. Biorąc pod uwagę psychikę tego typu ludzi, to zupełnie zrozumiałe. Cała reszta to jest odwrót, tylko on w czasie tego odwrotu popełnia kluczowe błędy - mówi o własnych poglądach i trudno mu się z nich wiarygodnie wycofać. Ale on od momentu tej rozmowy doskonale zdaje sobie sprawę z tego, czego chcą polskie władze i się do tego dostosowuje. Nie twierdzę, że inne interpretacje są błędne, ale myślę, że ta jest bardzo prawdopodobna, zwłaszcza w kontekście sprzeczności, których jest pełna ta rozmowa - Klich przychodzi z raportem, który mówi prawdę, a wychodzi, zmieniając zupełnie swoje stanowisko – oświadczył prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz podkreślił, że należy uzyskać odpowiedź na pytanie, czy Edmund Klich czytał meldunek przed przekazaniem go szefowi MON: Warto się zastanowić, czy Edmund Klich w ogóle czytał ten meldunek przed przekazaniem go na ręce ministra obrony. Pojawia się bowiem ogromne zdziwienie Edmunda Klicha, kiedy dowiaduje się, że takie są wnioski i to pogrubione w tym meldunku. Meldunek napisał pan Milanowski, główny meteorolog. Ten sam, który został odsunięty - właśnie przez Edmunda Klicha - od śledztwa już 14 kwietnia 2010 r. na wyraźne żądanie A. Morozowa za to, że Milanowski zdobywał dowody na winę rosyjską.

Wątpliwości dotyczące meldunku ma też Andrzej Duda.

-  Edmund Klich wycofuje się rakiem, bagatelizując wiarygodność meldunku. Sądze jednak, że nie podkreśla się grubą czcionką wniosków czy informacji, które są niepewne. Chyba że na końcu znajduje się znak zapytania – zauważa poseł PiS.

Ostro na temat Edmunda Klicha wypowiadała się Ewa Błasik, która określiła b. polskiego akredytowanego przy MAK mianem „pułkownika rosyjskiego chowu”.

- Mój mąż nienawidził takich pułkowników rosyjskiego chowu jak Edmund Klich. To przykład, jak funkcjonuje wojsko, jak bezmyślni są pułkownicy. Po tym, co mówi pan Edmund Klich, widać wyraźnie, że się miota, bo nie wie, czy dostanie medal od Putina, czy może od prezydenta Bronisława Komorowskiego, który po katastrofie nagradzał takich ludzi jak chociażby gen. Janicki. Na szczęście są ludzie, którzy poprzez działania tej komisji dorzynają komunę – mówiła po wysłuchaniu „taśm Klicha” wdowa po gen. Błasiku.

Z kolei Małgorzata Wassermann rozważała konieczność powołania komisji śledczej, która zajęłaby się wyjaśnieniem całej sprawy.

- Wystarczy tupnąć i Edmund Klich zmienia zdanie, kto silniejszy, ten ma rację - to pierwsze, co się nasuwa po wysłuchaniu tego nagrania. Jako prawnika martwi mnie, że minister obrony wartościuje dowody, bagatelizując doniesienia meteorologa oraz jako przełożony kierunkuje, jak postępować. Uważam, że mając te nagrania i znając kolejne okoliczności, pojawia się pytanie, czy nie powinno się powołać komisji śledczej. Od 10 kwietnia 2010 r. spotkałam wiele osób, które były w Smoleńsku, i usłyszałam: „Wypowiemy się, ale jeśli będzie komisja, pod przysięgą” - mówiła Małgorzata Wassermann.

Odnosząc się do propozycji powołania komisji śledczej, Antoni Macierewicz stwierdził, że doskonale wiemy, jak obecnie wyglądałoby jej powołanie i jakie byłyby proporcje klubów parlamentarnych.

 

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane