Zaskakujące oświadczenie ws. pomnika Jana III Sobieskiego. Ujawniono powody zniszczenia

/ @michalrachon \ Twitter.com

Zniszczenie powstającego na wzgórzu Kahlenberg w Wiedniu pomnika Jana III Sobieskiego było związane z wewnętrznym konfliktem politycznym w Austrii i nie miało podłoża antypolskiego - poinformował dziś wiceszef MSZ Jan Dziedziczak.

Dziedziczak przedstawiając przed sejmową komisją łączności z Polakami za granicą informację na temat zniszczenia pomnika odsieczy wiedeńskiej, podkreślił, że budowa pomnika stanowi przedsięwzięcie oddolne krakowskiego Bractwa Kurkowego. Jak dodał budowę rozpoczęto w 2013 r. od wmurowania kamienia węgielnego, jednak do dziś pomnik nie powstał. Na wzgórzu Kahlenberg znajdują się obecnie cokół przyszłego pomnika i tablica z jego wizualizacją, i to właśnie one stały się obiektem ataku.

Zniszczenie powyższych obiektów należy wiązać ściśle z wydarzeniami politycznymi wewnątrz sceny austriackiej

- zaznaczył Dziedziczak. 

CZYTAJ WIĘCEJ: To niesłychane! W Austrii zniszczono pomnik Jana III Sobieskiego

Jak dodał, chodzi o demonstrację "skrajnie prawicowego ruchu „identytarystów”" oraz trzy kontrmanifestacje „organizacji antyfaszystowskich i skrajnie lewicowych”.

Według informacji przekazanych ambasadzie polskiej w Wiedniu przez policję austriacką zniszczeń tablic i cokołu dokonano w nocy z 8 na 9 września

- mówił wiceszef MSZ. Dodał, że na tablicy czerwoną farbą umieszczono napisy w języku niemieckim i angielskim "wzywające do walki z nazizmem i atakujące „Idis”". Jak mówił Dziedziczak stanowi to skrót od nazwy prawicowego ruchu. Ponadto sprawcy zamazali datę bitwy oraz napis "Król Polski Jan III Sobieski" w obu językach.

Treść napisów wskazuje jednoznacznie, że ich adresatem jest IBA (Austriacki Ruch Identytarystyczny) i bliskie mu środowiska. Same zaś napisy nie mają wydźwięku antypolskiego

- zaznaczył wiceminister.

W ocenie placówki ten akt wandalizmu należy traktować w kategoriach rywalizacji i walki dwóch konkurencyjnych grup aktywistów - skrajnie prawicowej i skrajnie lewicowej, a stojąca na wzgórzu tablica była dogodnym celem ataku, ponieważ IBA chętnie posługuje się wizerunkiem Sobieskiego jako archetypem walki z muzułmanami

- przekonywał Dziedziczak.

CZYTAJ WIĘCEJ: Sobieski uznany za nazistę?! Nowe fakty w sprawie zniszczenia pomnika na Kahlenbergu

Poświęcony Sobieskiemu pomnik na wzgórzu Kahlenberg ma być gotowy w 2018 r. na 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Stoch przyznaje po konkursie: po odwołaniu czwartej serii czułem delikatny zawód

/ Tadeusz Mieczyński

Kamil Stoch srebrnym medalem mistrzostw świata w lotach narciarskich uzupełnił kolekcję swoich trofeów. To był jedyny krążek, którego mu brakowało. Mimo wszystko po odwołaniu ostatniej, czwartej serii konkursowej czuł zawód. Wygrał Norweg Daniel Andre Tande.

„Wiedziałem, że jestem w stanie skoczyć jeszcze dalej i zdawałem sobie sprawę, że pewne rzeczy mogłem zrobić lepiej. Przygotowywałem się na czwartą próbę i nagle dostaję informację, że jej nie będzie. Wtedy poczułem delikatny zawód. Mam jednak świadomość, że nie mogę na nic narzekać”

– podkreślił jeden z najlepszych skoczków w historii.

Stoch nigdy nie był znakomitym „lotnikiem”. W swojej karierze wygrał tylko dwa konkursy Pucharu Świata na mamucich obiektach – w 2011 r. w Planicy i w 2017 w Vikersund. Do Oberstdorfu jechał po słabym występie na skoczni Kulm – zajął tam 21. miejsce.

„Od czwartku zrobiłem tu niesamowitą pracę, każdy skok był coraz lepszy. Srebrny medal przyjmuję z wielką radością i traktuję to jako nagrodę za trudy i poświęcenie, ale poczułem już trochę krew. Teraz nie ma jednak co gdybać, zastanawiać się, jak zakończyłby się konkurs, gdyby odbyła się ostatnia seria. Warunki były zmienne, równie dobrze mogłem dostać pięć metrów w plecy i wylądować na 80. metrze”

- podkreślił.

Stoch, mimo dotychczasowych niepowodzeń w mistrzostwach świata w lotach, ale i słabej dyspozycji w Bad Mitterndorf, przyjechał do Oberstdorfu z pozytywnym nastawieniem.

„Wiedziałem, że potrzebowałem odpoczynku. Musiało minąć trochę czasu, zanim całe to napięcie po Turnieju Czterech Skoczni zejdzie ze mnie. Wszystko to odkładało się w organizmie, głowa musiała się odprężyć. Fizycznie jednak cały czas czuję się świetnie, na dodatek doszło trochę świeżości”

– przyznał.

Podwójny mistrz olimpijski z Soczi dodał, że każdy skoczek marzy o tym, by lądować jak najdalej, a mistrzostwa świata w lotach to bardzo prestiżowa impreza.

„Tylko kilku, kilkunastu zawodników ma szansę na zdobycie tego medalu. Dlatego tym bardziej cieszę się, że udało mi znaleźć w tym miejscu. Po tylu latach wytrwałości i walki w końcu stanąłem na podium tej imprezy”

– ocenił.

Adam Małysz niedługo po zakończeniu konkursu powiedział polskim dziennikarzom, że Stoch może się w końcu czuć spełnionym skoczkiem. Z drugiej jednak strony - wciąż chce więcej, wciąż ma apetyt na kolejne sukcesy.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl