W tej masakrze dokonanej przez Sowietów zginęło dziesięć razy więcej ludzi niż w zbrodni katyńskiej

Prezes IPN Jarosław Szarek. W tle zdjęcia Polaków pomordowanych przez NKWD; fot. ipn.gov.pl

Katarzyna Kasjanowicz

Kontakt z autorem

To był Holocaust. Występował ten sam mechanizm, w jaki Hitler mordował Żydów – tymi słowami prof. Nikołaj Iwanow, autor albumu "Zginęli, bo byli Polakami. Koszmar „operacji polskiej” NKWD 1937 – 1938" ocenił podczas piątkowego spotkania w Centrum Edukacyjnym IPN zbrodnie bolszewików.

Skala eksterminacji była szokująca. Choć nie ma precyzyjnych danych odnośnie ilości ofiar – cała ziemia byłego Związku Sowieckiego usiana jest anonimowymi grobami Polaków. W „operacji polskiej” zginęło dziesięć razy więcej ludzi niż w zbrodni katyńskiej. Egzekucje poprzedzały tortury, mające na celu zmuszenie pojmanych, aby przyznali się do fikcyjnych win. Następnie strzelano w tył głowy, topiono, lub zakopywano żywcem. Przed wykonaniem wyroku NKWD fotografowała swoje ofiary.

W Centrum Edukacyjnym IPN, przy ul. Marszałkowskiej 21/25 w Warszawie, można obejrzeć wstrząsające portrety ludzi, którzy wiedzą, że niebawem zostaną zamordowani. Wielu z nich nie wiedziało nawet za co umiera. Ludobójstwo dokonane na naszych rodakach zostało praktycznie zapomniane.

Debatę, towarzyszącą promocji albumu rosyjskiego historyka Nikołaja Iwanowa rozpoczęła minuta ciszy. Dwujęzyczny album ma ukazać sowiecką zbrodnię szerokiemu gronu odbiorców, dlatego też zawarty w nim tekst został jednocześnie przetłumaczony na język angielski. Publikacja powstała pod jedynym, wyłącznym mecenatem Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych.

W imieniu prezesa instytucji, głos zabrał Robert Malicki:

Funkcjonujemy po to, aby drukować, to co jest wyrazem suwerenności państwa polskiego. Produkujemy banknoty, paszporty, dowody osobiste, czyli te atrybuty, bez których trudno wyobrazić sobie istnienie normalnego niepodległego państwa. Nasz zarząd doszedł do wniosku, że skoro sens istnienia wytwórni jest tak ściśle związany z niepodległością, to nie wystarczy zajmowanie się bieżącą produkcją. Mamy też pewne zobowiązania, wobec tych, którzy walnie przyczynili się do odzyskania niepodległości przez Polskę, a w szczególności wobec osób, o których pamięć zanika, próbowano ją wymazać, lub zwykły upływ czasu spowodował, że mało kto wie o pewnych ludziach i wydarzeniach.

Robert Malicki, podzielił się też osobistym doświadczeniem ukazującym, w jak znikomy sposób zbrodnia NKWD funkcjonowała w społecznej świadomości:

Kiedy w zeszłym roku pan prezes Piotr Wojciechowski przyszedł na posiedzenie zarządu z propozycją, żebyśmy zasponsorowali wydanie albumu, to po raz pierwszy usłyszałem o tym wydarzeniu, jakim była eksterminacja Polaków na Wschodzie w latach 1937-1938, pomimo, że wcześniej interesowałem się historią Polski.

Prof. Nikołaj Iwanow nakreślił kontekst historyczny i społeczny tragicznych wydarzeń. Przypomniał, że pierwsze morderstwa Polaków wydarzyły się już w 1932 r. na Ukrainie. Represje na Polakach to praktycznie cały okres międzywojnia. W 1937 r. mężczyzna, który w dokumentach figurował jako przedstawiciel narodowości polskiej, praktycznie nie miał szans przeżycia. Co najwyżej mógł uciec do lasu i próbować przekroczyć tzw. ”zieloną granicę”.

W dyskusji udział wziął także dr Jarosław Szarek, prezes IPN, który tak ocenił misję Instytutu:

IPN robi to, co do niego należy. Wypełnia tę powinność, jaką nakłada na niego państwo polskie. Przypomniał też, że po raz pierwszy odbyły się oficjalne obchody 80. rocznicy rozpoczęcia „operacji polskiej” przy pomniku Poległym i Pomordowany na Wschodzie.

Nikołaj Iwanow, ocenił państwo Stalina jako jeden wielki obłęd i niesamowitą psychozę.

Jestem niezadowolony, że nie ma tego albumu w wersji rosyjskiej. W Rosji nastąpiła paranoja, dotycząca decyzji IPN w związku z ustawą dekomunizacyjną. Zwykli obywatele nie odróżniają pomników od grobów. Reagują impulsywnie: to w takim razie trzeba zniszczyć Katyń.

– mówił.

Odniósł się też do aktualnego kontekstu politycznego i stwierdził, że sankcje Donalda Trumpa skonsolidowały Rosjan wokół Putina, który odnotowuje już 90-procentowe poparcie swoich rodaków. Przyznał, że w takiej atmosferze bardzo trudno prowadzi się archiwalne badania nad zbrodniami popełnionymi przez NKWD.

Debatę prowadził Piotr Zychowicz.

Źródło: niezalezna.pl,

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Rycerze Kolumba zbierają makulaturę, by…

Rycerze Kolumba zbierają makulaturę, by…

Chiny powiększają flotę na Morzu…

Chiny powiększają flotę na Morzu…

"Oddajemy hołd tym, których fakt…

"Oddajemy hołd tym, których fakt…

Próbowali samodzielnie rozbroić niewybuch.…

Próbowali samodzielnie rozbroić niewybuch.…

Kolejna artystka oskarża Polańskiego o…

Kolejna artystka oskarża Polańskiego o…

Znany spec od wizerunku politycznego zatrzymany. Miał rozpowszechniać dziecięcą pornografię

/ TVP Info/print screen

– Zarzuty rozpowszechniania pornografii z udziałem małoletniego postawiła w niedzielę Piotrowi T. prokuratura – dowiedziała się Polska Agencja Prasowa. Według mediów, chodzi o znanego specjalistę od budowania wizerunku i doradcę polityków.

Piotra T. zatrzymała w sobotę w tej sprawie policja. O zatrzymaniu T. poinformowało jako pierwsze Radio ZET.

Policja na zlecenie prokuratury zatrzymała mężczyznę podejrzanego o posiadanie i rozpowszechnianie treści pornograficznych z udziałem małoletniego i prezentowaniem przemocy
powiedziała Ewa Sitkiewicz z sekcji prasowo-informacyjnej Wydziału Komunikacji Społecznej Komendy Stołecznej Policji.

Czynności z zatrzymanym prowadzi w ramach śledztwa Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ
podała. Rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prokurator Marcin Saduś powiedział, że Piotr T. został zatrzymany w sobotę przez policję na zlecenie Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Północ w wyniku śledztwa prowadzonego od 2015 r.

Śledztwo dotyczy posiadania treści pornograficznych z udziałem osób małoletnich.

W niedzielę prokurator przedstawił Piotrowi T. zarzut przestępstwa (...) polegającego na posiadaniu i rozpowszechnianiu treści pornograficznych z udziałem małoletniego
powiedział.

Po zakończeniu czynności śledczych z podejrzanym, zostaną podjęte decyzje co do zastosowania i rodzaju środka zapobiegawczego. To wszystko, co mogę powiedzieć na tym etapie trwających jeszcze czynności
stwierdził prokurator.

W czerwcu 2015 r. w ramach policyjnej akcji przeciw pornografii dziecięcej przeszukano mieszkania 34 osób, m.in. T. Zabezpieczono m.in. jego komputer i telefon. Sam mówił później w mediach, że nie ma z pornografią dziecięcą nic wspólnego.

Musiałbym być zboczeńcem, żeby mieć coś takiego u siebie. I kompletnym idiotą. Albo mi ktoś coś podrzucił, albo próbował podrzucić. W ostatnim czasie włamano mi się na internetowe konto. Przysyłano SMS-y z groźbami i hasłami: ty pedofilu. Zgłaszałem sprawę policji, ale sprawców nie znaleziono
mówił "Super Expressowi" w 2015 r.

Za przestępstwo rozpowszechniania treści pornograficznych z udziałem małoletniego grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia, a za utrwalanie treści pornograficznych z udziałem małoletniego poniżej 15 lat, podlega karze od roku do 10 lat więzienia.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl