Piotrowski jest jednym z głównych reporterów „Faktów i Mitów" – ustaliła „Rzeczpospolita" w dziennikarskim śledztwie. Współwłaścicielem "Faktów i Mitów" jest poseł Ruchu Palikota Roman Kotliński.
Informacje „Rz" potwierdzili byli pracownicy „FiM" proszący o anonimowość. Obaj, niezależnie od siebie, zdradzili, że Piotrowski używa dwóch kobiecych pseudonimów: Dominika Nagel i Anna Tarczyńska.
Kotliński - współwłaściciel "Faktów i Mitów", zarejestrowany przez SB jako TW "Janusz" - nie chciał się do tych informacji odnieść - czytamy w "Rzeczpospolitej".
Teksty Piotrowskiego o Kościele ociekają nienawiścią do duchownych - pisze dziennik, przytaczając tytuły publikacji mordercy: „Macharski cappo di tutti capi", „Kuria twoja mać", „Stan wysokiego Rydzyka", „Ksiądz żywemu nie przepuści", „Biskup w zalotach". W 2003 r. Piotrowski na łamach „FiM" w tekście „Zabić księdza II" pisał o śledztwie IPN w sprawie mordu na ks. Popiełuszce. Tekst miał nadtytuł „Instytut pie..nia o niczym".
Na stronie internetowej "Faktów i Mitów" ukazało się oświadczenie, w którym redakcja zaprzecza, aby Piotrowski był dziennikarzem FiM. Równocześnie grozi procesem autorowi tekstu w "Rzeczpospolitej".
Ciało zamordowanego przez Grzegorza Piotrowskiego ks. Jerzego Popiełuszki (dziś błogosławionego Kościoła katolickiego) wyłowiono z Wisły 30 października 1984 r. Ręce księdza były skrępowane tak, by próby poruszania nimi zaciskały pętlę na szyi. Ciało obciążone było workiem wypełnionym kamieniami. W czasie sekcji wykazano ślady torturowania.
Przed zabójstwem ks. Popiełuszki Piotrowski wraz z trzema innymi funkcjonariuszami SB porwał i poparzył żrącym płynem Janusza Krupskiego - działacza opozycji antykomunistycznej (który zginął 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem).
Jak informował "Express Bydgoski" - w 2004 r. Piotrowski - pojawił się w Bydgoszczy i Toruniu. Interesował się tajemniczą śmiercią innego działacza podziemia: Krzysztofa Gotowskiego. Ten współzałożyciel bydgoskiej "Solidarności" zginął w październiku 2003 r. od strzału z broni myśliwskiej. Piotrowski, podając się za dziennikarza o nazwisku Sławomir Janisz, krążył wśród jego przyjaciół, rodziny i znajomych. Zbierał informacje o człowieku, który dobrze znał zarówno Popiełuszkę, jak i oskarżycieli Piotrowskiego w toruńskim procesie.