Ryszard Kalisz pojechał do ekskluzywnej knajpy swoim jaguarem i zasiadł do stolika. Jak napisała weekendowa "Gazeta Polska" - wrzucił coś na ząb i popijał z „literatki”.

"Kalisz w towarzystwie pięknej kobiety dzielnie zalewał robaka po politycznej porażce. Kobieta cierpliwie wysłuchiwała opowieści polityka. No, wszystko zjedzone i wypite! Czas do domu. Ostatni łyk i w drogę" - czytamy w "Gazecie Polskiej Codziennie".


Prawnik "chwiejnym krokiem wychodzi z restauracji. Trzyma się na nogach, ale idzie zygzakiem. Żegna się z towarzyszką biesiady i wsiada do swojego luksusowego auta. Na podwójnym gazie odjeżdża w siną dal" - skomentowała dalszy bieg wydarzeń "Gazeta Polska Codziennie".

Tekst ukazał się w sobotnim wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"
