Postanowiliśmy dowiedzieć się, czy premier myśli podobnie . Udaliśmy się do Skarżyska-Kamiennej, gdzie Donald Tusk z małżonką Małgorzatą odwiedził szkołę rodzenia.
Premier na pytanie naszego reportera, dlaczego selekcjonuje dziennikarzy, z uśmiechem na ustach poprosił o inny zestaw pytań. Na ratunek
przyszedł mu Paweł Graś, który za wszelką cenę próbował temat zbagatelizować. „Żartuje pan? My decydujemy, kto jedzie w autobusie”.
Donald Tusk, dociśnięty, przyznał jednak, że nie życzy sobie „Codziennej” w autobusie. – To sztab decyduje – odburknął Paweł Graś. Co więcej – rzecznik dodał, że ma na to podstawy prawne. Na prośbę, by je podał – nie zareagował.
Cały tekst w czwartkowej „Gazecie Polskiej Codziennie”