W obronie dziennikarskiej niezależności

Europosłowie Prawa i Sprawiedliwości zaapelowali do liberałów i socjalistów w Parlamencie Europejskim o obronę niezależności dziennikarzy. O tym, że wolność słowa pod rządami Donalda Tuska świadczy wiele przykładów.

Pięciu deputowach PiS - Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski, Mirosław Piotrowski, Janusz Wojciechowski i Tadeusz Cymański – zwrócili się do Martina Schulza, przewodniczący Grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów oraz Guy’a Verhofstadta, przewodniczącego Grupy Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy

„Reprezentowana przez Pana (...) wyraża troskę o wolność mediów w Europie, krytykując działania premiera Victora Orbana. Dzięki między innymi Waszym staraniom została uchwalona – podczas węgierskiej prezydencji - rezolucja w sprawie ustawy medialnej na Węgrzech, w chwili, kiedy kraj ten obejmował prezydencję w UE. Tymczasem w Polsce w ciągu ostatnich miesięcy doszło do wydarzeń, godzących w niezależność środowiska dziennikarskiego, prawo do wyrażania opinii i wolność słowa, niemających precedensu w krajach Unii Europejskiej.” – napisali europosłowie Prawa i Sprawiedliwości.

„Dochodzi do usuwania z oferty mediów publicznych wszystkich programów i autorów reprezentujących punkt widzenia odmienny od rządzącej obecnie koalicji. W ten sposób opinie około 30% aktywnych politycznie obywateli naszego kraju zostały wyeliminowane z debaty publicznej w mediach w ramach programów informacyjnych i publicystycznych. Ubolewamy, że do tej pory żadna z instytucji europejskich nie pochyliła się nad tym problemem, mimo że na Węgrzech, w przeciwieństwie do Polski, dziennikarze nie byli masowo usuwani z pracy z powodu poglądów.” – alarmują deputowani i zwracają uwagę, że to nie jest tylko ich opinia. – “Raport o stanie demokracji za rok 2010, Democracy Index, publikowany przez tygodnik The Economist, piętnuje sposób, w jaki obecny polski rząd traktuje media: Na przykład w Polsce rząd czyni wysiłki, aby podporządkować publicznych nadawców bezpośrednio ministrowi skarbu oraz ograniczyć ich udział w rynku na rzecz przyjaznych władzy prywatnych korporacji medialnych. Mają miejsce kontrowersyjne decyzje sądowe, które naruszają wolność wypowiedzi oraz nękanie dziennikarzy śledczych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Również Freedom House obniżył ranking Polski w zakresie wolności i niezależności mediów ze względu na działania rządu Donalda Tuska zmierzające do podsłuchiwania i inwigilacji dziennikarzy.”

„Po uzyskaniu władzy w polskich mediach publicznych w wyniku porozumienia trzech partii politycznych, z których dwie stanowią aktualną kolalicję rządzącą, rozpoczęło się masowe zwalnianie z pracy dziennikarzy oraz likwidowanie prowadzonych bądź firmowanych przez nich programów, nawet, jeśli cieszyły się one dużym zainteresowaniem widzów i słuchaczy. Kryterium oceny było tylko jedno – poglądy ich autorów. Wszyscy, którzy prezentowali poglądy krytyczne wobec opcji rządzącej byli zwalniani bez podania przyczyn, a rozwiązywaniu z nimi umów towarzyszyła nagonka medialna, ukazująca ich dziennikarskie dokonania w negatywnym świetle.
Co więcej, rządząca Polską opcja polityczna podejmowała próby likwidacji tytułu “Rzeczpospolita”, mimo iż gazeta ta ma ugruntowaną pozycję na rynku mediów i odnotowuje bardzo dobre wyniki sprzedaży. Minister skarbu w rządzie Donalda Tuska posunął się nawet do tego, iz złożył w sądzie wniosek o likwidację spółki wydającej ten dziennik. Powodem tychże działań był fakt, że gazeta ta – będąca prestiżowym i najczęściej cytowanym dziennikiem w Polsce– jest krytyczna wobec rządu. Sprawę tę także poruszył The Economist, który w jednej ze swoich publikacji podkreślił, że polski rząd, reprezentowany przez Platformę Obywatelską, wykorzystuje należący do Skarbu Państwa pakiet udziałów w wydającej gazetę spółce do wymuszania zmian personalnych w kierownictwie redakcji, a tym samym wpływania na linię pisma (“A pressing matter”, 17.11.2010). W wyniku trudności czynionych przez rząd, brytyjska firma Mecom, będąca większościowym udziałowcem spółki wydającej „Rzeczpospolitą”, zdecydowała się na sprzedaż udziałów. Powodem decyzji był brak dobrej współpracy z mniejszościowym udziałowcem Presspubliki (państwową firmą kontrolowaną przez rząd), co zdaniem spółki Mecom mogło wpływać negatywnie na dalszy rozwój firmy.”
– piszą politycy PiS przedstawiając długą listę przykładów:

*  odwołanie Jacka Sobali, dyrektora Programu III Polskiego Radia;
*  zdjęcie z anteny Programu III Polskiego Radia programów prowadzonych przez publicystów Joannę Lichocką, Tomasza Sakiewicza i Rafała Ziemkiewicza;
* zdjęcie z anteny TVP 2 programu Jana Pospieszalskiego pt. “Warto rozmawiać”; 
*  zwolnienie z pracy Anity Gargas, a następnie zdjęcie z anteny TVP 1 jej autorskiego programu śledczego pt. “Misja specjalna”;
* zdjęcie z anteny programu TVP 1 pt. “Wojna światów” Grzegorza Górnego i Tomasza Terlikowskiego;
* zdjęcie z anteny TVP 1 programu Bronisława Wildsteina pt. “Bronisław Wildstein przedstawia”;
* zdjęcie z anteny TVP Info programu Rafała Ziemkiewcza pt. “Antysalon”;
* zdjęcie z anteny TVP 2 programu Wojciecha Cejrowskiego pt. “Boso przez świat”;
* zwolnienie z pracy Jacka Karnowskiego, szefa serwisu informacyjnego TVP 1 pt. “Wiadomości”;
* zwolnienie z pracy Joanny Lichockiej, prowadzącej program publicystyczny „Polityka przy kawie”;
* odwołanie Wojciecha Reszczyńskiego z funkcji wiceszefa Informacyjnej Agencji Radiowej;
* zdjęcie z anteny TVP 1 programu Tomasza Sakiewicza pt. “Pod prasą”.


“Powyższe zestawienie uwzględnia wyłącznie najbardziej ewidentne przykłady. Czystki objęły bowiem także wiele osób o mniej znanych nazwiskach niż wymienieni tu dziennikarze. Cała wina tych osób polegała na tym, że pracowały przy tworzeniu programów niewygodnych lub krytycznych dla rządzącej w Polsce koalicji.

Do wymienionych sytuacji dochodziło przy pełnej akceptacji nadzorującej media publiczne Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w której dominującą pozycję mają partie polityczne tworzące w Polsce koalicję rządzącą. Organ ten nie tylko nie reaguje na akty dyskryminacji dziennikarzy, ale także niejednokrotnie włącza się w działania mające na celu usunięcie niewygodnych publicystów i zdjęcie z anteny prowadzonych przez nich programów. Taka postawa niewątpliwie sprzeczna jest z fundamentalnymi w krajach demokratycznych zasadami wolności słowa i niezależności mediów oraz ich kontrolnej funkcji.
Wszystkie te przykłady są, według naszej oceny, na tyle poważne, że europejskie gremia, które wykazaly się troską o wolność mediów na Węgrzech, winny przyjrzeć się równie bacznie sytuacji dziennikarzy w Polsce.


Jeżeli takie działania w obronie niezależności mediów w Polsce nie zostaną podjęte, będzie jasne, że krytyka działań premiera Victora Orbana, która zaowocowała powstaniem projektu rezolucji, była wyłącznie akcją polityczną, podjętą wobec prawicowej partii rządzącej na Węgrzech. Oczekujemy zatem stanowczej reakcji z Państwa strony, która doprowadzi do poprawy sytuacji polskich dziennnikarzy, dyskryminowanych ze względu na poglądy. Jesteśmy przekonani, że standardy, o których przestrzeganie upomina się reprezentowana przez Pana Grupa, powinny obowiązywać wszędzie bez wyjątkuwe wszystkich krajach Wspólnoty, a reakcja powinna być tym bardziej stanowcza, im poważniejsza jest skala naruszeń. Dlatego, ufając że rzeczywistym motywem podejmowanych przez Państwa działań jest troska o wolność mediów, teraz sprawa polskich mediów – między innymi za Państwa wstawiennictwem – winna stać się tematem dyskusji na forum Parlamentu Europejskiego.

Niestety, problem ograniczenia wolności słowa w Polsce zaczął w ostatnich tygodniach dotykać nie tylko dziennikarzy, ale też ogółu obywateli. Ludzie karani są za różnorakie przejawy krytyki wobec władz - za antyrządowe hasła, transparenty, ujawnianie swoich opinii w Internecie - a ich wypowiedzi traktowane są jako znieważenie organów państwa. Jako przykład można tu przytoczyć głośną teraz w Polsce sprawę studenta anglistyki Roberta Frycza, twórcy satyrycznej strony www.AntyKomor.pl, który w internecie zdecydował się przedstawić żartobliwą krytykę obecnego Prezydenta RP. Do jego domu o 6 nad ranem wkroczyło sześciu uzbrojonych funkcjonariuszy służb specjalnych oraz dwóch policjantów, którzy dokonali tam przeszukania i zabezpieczyli komputer oraz nośniki danych. W jego obronie list otwarty wystosowała nawet Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Działania służb specjalnych, podlegających obecnemu premierowi Polski, skrytykowało także wielu publicystów.”
– alarmują posłowie.

„Te oburzające sytuacje mają miejsce na progu przejęcia przez Polskę Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Nie możemy pozwolić na to, aby w państwie, które ma przez następne pół roku nadawać kierunek polityczny Unii i dbać o jej rozwój, gwałcone było jedno z podstawowych praw człowieka, jakim jest wolność słowa.” – podsumowują politycy Prawa i Sprawiedliwości.

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Uwaga! Burze nad morzem

Upamiętnią Marię Kaczyńską na Białorusi

Amerykanie chcą pomników konfederatów

Trzęsienie ziemi na włoskiej wyspie.…

Przeprowadzono eksperyment procesowy ws.…

Usuńmy symbole totalitaryzmu

Pomnik gen. Zygmunta Berlinga / fot. Tadeusz Rudzki

W IPN odbyła się dyskusja „Patroni naszych ulic. Dekomunizacja w Warszawie i okolicach”. Instytut wskazał w całej Polsce 943 ulice, które podlegają tzw. ustawie dekomunizacyjnej i przypomniał, że Samorządy mają czas na samodzielną zmianę do 2 września oraz, że mogą w każdej chwili zwrócić się do IPN o pomoc w weryfikacji nazwy ulicy. Ustawa z 1 kwietnia 2016 r. mówi o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej.

Szef biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN Adam Siwek tłumaczył, że obecna dekomunizacja nie jest pierwszym zjawiskiem usuwania śladów po dominacji wrogich Polsce obcych państw. Przedstawił przykłady usuwania śladów pruskich i po carskiej Rosji na ziemiach polskich po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. m.in. pomniki rosyjskich carów jak np. Aleksandra II, a także pruskich władców – Otto Bismarcka czy Wilhelma II Hohenzollerna.

Pomniki są narzędziem realizowania polityki historycznej, były i są symbolem władzy i dominacji. 

 

– podkreślił. 

W nawiązaniu do uwag, które słyszymy dzisiaj bardzo często: >>Po co zajmować się tą dekomunizacją? Tyle lat minęło od przemiany ustrojowej, to jest właściwie już nieistotne, wyrosły nowe pokolenia już w III Rzeczypospolitej, dla których ta sytuacja jest stanem niezmiennym (...). Dlaczego te pomniki mają teraz znikać?<<. Odpowiadam – one powinny znikać, mówię o pomnikach, ale też oczywiście o patronach ulic, placów, obiektów przestrzeni publicznej, bo te zmiany są konieczne, jeżeli poważnie traktujemy nasze państwo, jeżeli na serio podchodzimy do naszej niepodległości, do naszej niezależności.

 

– przekonywał.

Dr Piotr Oleńczak, kierownik Oddziału Współpracy Instytucjonalnej w Biurze Wojewody Mazowieckiego podkreślił, że obecna dekomunizacja jest kontynuacją procesu, który rozpoczął się już na początku lat 90. XX wieku. Z tym, że wówczas był ogromny entuzjazm społeczny i nie było negatywnej reakcji na zmiany. Wszystko działo się spontanicznie jak w przypadku zburzenia w Warszawie pomnika Feliksa Dzierżyńskiego.

Ten proces nie został dokończony i myśmy nie mieli świadomości, że tyle jeszcze pracy jest do zrobienia. Bo dekomunizowano w Warszawie, ale na prowincji w województwie mazowieckim do tej pory mamy ulice Rewolucji Październikowej, KBW (Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego), Karola Świerczewskiego (...). Nic się nie zmieniło, prawie 30 lat mieszkamy w wolnej Polsce, a komunistyczni zbrodniarze, zdrajcy dalej są patronami ulic. 

 

– mówił Oleńczak.

Jeżeli do 2 września br. samorządy nie dokonają samodzielnie zmiany nazwy ulic, wówczas, zgodnie z przepisami, wojewodowie będą wydawali zarządzenia zastępcze, nadające nowe nazwy. W przypadku pomników, które propagują ustroje totalitarne, np. poświęconych Armii Czerwonej czy tzw. braterstwu broni polsko-sowieckiemu, urzędnicy zajmą się nimi w przyszłym roku.

O potrzebie usuwania symboli totalitarnych z przestrzeni publicznej w Polsce mówił również historyk dr Maciej Korkuć, który jest naczelnikiem Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Krakowie. 

Jeżeli chcemy być ludźmi wolnymi, musimy szanować tych, którzy o wolność walczyli. Jeżeli chcemy, żeby nasza armia nas broniła w chwili, która może być zagrożeniem wolności dla nas wszystkich, musimy pokazywać, że będziemy o nich pamiętać jako społeczeństwo, a możemy to pokazać tylko w ten sposób, kiedy pokażemy, że pamiętamy o tych, którzy walczyli o wolność i nie mieszamy ich z tymi, którzy walczyli przeciwko wolności. Nie mówimy, że nam wszystko jedno.

 

W dyskusji uczestniczyło również kilkanaście osób, m.in. z inicjatywy „Historia czerwona i czarno-czerwona”, prezentującej – jak piszą o sobie w internecie jej przedstawiciele – „historię polskiej rewolucyjnej lewicy”. Przed siedzibą IPN protestowali m.in. w obronie tzw. Dąbrowszczaków, czyli członków XIII Brygady Międzynarodowej im. Jarosława Dąbrowskiego w czasie wojny domowej w Hiszpanii w latach 30. XX wieku. Głośno wyrażali swój sprzeciw także podczas dyskusji, domagając się m.in. podawania źródła cytatów, które wykorzystywali prelegenci.

Protestujemy przeciwko manipulacjom historycznym, które są dokonywane przez IPN przy okazji tzw. dekomunizacji. To manipulacje dotyczące kłamstw na temat m.in. polskich ochotników walczących w wojnie domowej w Hiszpanii z faszyzmem.

 

– mówił współorganizator protestu Piotr Ciszewski. 

W ocenie IPN, „Dąbrowszczacy” byli realizatorami polityki stalinowskiej na Półwyspie Iberyjskim, a postać samego Jarosława Dąbrowskiego, zasłużonego polskiego dowódcy, który po klęsce w wojnie z Prusami w roku 1871, stanął na czele wojsk tzw. Komuny Paryskiej – wykorzystywali ze względów propagandowych. W uzasadnieniu zmiany nazwy ulicy Dąbrowszczaków IPN stwierdził, iż należeli oni „do ściśle współpracującego z wywiadem sowieckim pionu politycznego – pełnili m.in. funkcje komisarzy politycznych, tworzonych przy poszczególnych jednostkach wojskowych według wzorców stalinowskich”.

Na stronie internetowej IPN znajduje się lista przykładowych ulic podlegających zmianie. Są tam także informacje dla samorządów i dla mieszkańców, którzy nie poniosą w związku ze zmianami żadnych kosztów.

Wśród nazw ulic, które IPN zakwalifikował do zmian (wraz z komentarzem historycznym) są m.in. ul. 1 Armii Wojska Polskiego (także 2 AWP), 22 lipca, 9 maja (1945 r.), Armii Czerwonej, Zygmunta Berlinga, Bohaterów Stalingradu (także Obrońców Stalingradu), Dąbrowszczaków, Edwarda Gierka, Ludowego Wojska Polskiego, Juliana Marchlewskiego, Marcelego Nowotki, PKWN, Wincentego Rzymowskiego, Karola Świerczewskiego, np. 10-lecia lub 40-lecia PRL, Michała Żymierskiego. 


 

Źródło: dzieje.pl, ipn.gov.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Niezwykła sytuacja we włoskiej piekarni

Około dwa tysiące odbiorców bez prądu

Muzułmańskie dzieci są radykalizowane od…

Kryzys w Niemczech. Rozwiązał się…

W tym kraju papierosy zdrożeją o 100 proc.

Uwaga! Burze nad morzem

Dziś na Wybrzeżu w strefie brzegowej prognozowane są burze i intensywne opady. Porywy wiatru dochodzić będą do 7 w skali Beauforta - zapowiada Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej - PIB.

IMGW - PIB wydał ostrzeżenie pierwszego stopnia dotyczące burz w strefie brzegowej. Ostrzeżenie obowiązuje w województwie zachodniopomorskim do wtorku do godz. 14, a w województwie pomorskim do godz. 12. "Obserwowane i prognozowane są burze z porywami wiatru i intensywnymi opadami deszczu, lokalnie gradu. Porywy wiatru do 7 w skali B" - napisano na stronie instytutu.

7 w skali Beauforta oznacza, że podmuchy wiatru przekraczają 50 km/h, piętrząc krótką, stromą falę do wysokości ponad 4 m.

Ostrzeżenie pierwszego stopnia jest najniższe w 3-stopniowej skali używanej przez IMGW-PIB. Oznacza, że instytut przewiduje wystąpienie niebezpiecznych zjawisk meteorologicznych, które mogą powodować szkody materialne, możliwe zagrożenie życia. Prowadzenie działalności w warunkach narażenia na działanie tych czynników jest utrudnione i niebezpieczne. Zalecana jest ostrożność, potrzeba śledzenia komunikatów i rozwoju sytuacji pogodowej. 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Bomba miała wybuchnąć w samolocie

Sprawca zamachu w Barcelonie zastrzelony

Wiceszef MON odpowiada Schetynie

Bezpłatne szkolenia wojskowe dla studentów

Zaćmienie Słońca w USA - TRANSMISJA

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl