Astroturfing. Do Polski wszedł bardzo niebezpieczny przeciwnik, który nie zjawił się tu przypadkiem

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Polska jest dziś obiektem zmasowanej akcji dezinformacyjnej ze strony środowisk opozycyjnych - ocenił Jacek Sasin, poseł PiS, mówiąc o zjawisku tzw. astroturfingu, jakie jego zdaniem pojawiło się polskim internecie.

Sasin był dziś gościem TVP Info. Jak wyjaśniono w programie „Woronicza 17”, określenie astroturfing służy do nazywania pozornie spontanicznych obywatelskich inicjatyw podejmowanych w celu wyrażenia poparcia lub sprzeciwu dla idei, usługi, produktu lub wydarzenia. Podkreślono, że jest to usługa, którą można kupić.

Czytaj też: Gdy Michał Rachoń zapytał o dziwne wpisy, politykowi PO puściły nerwy. WIDEO

W programie powołano się na raport portalu politykawsieci.pl, który stwierdza, że do polskiego internetu i polskiej polityki wszedł nowy gracz, jakim jest właśnie astroturfing. Jako przykład portal podaje komentarze uruchomiane/instalowane w jednym momencie. Pochodzą one z kont prawdziwych osób mieszkających w Ameryce Południowej, w tym Wenezueli i Chile, a także Afryce, Pakistanie i Korei Południowej. Najczęstszym takim wpisem było: „Precz z kaczorem dyktatorem!” (pisownia oryginalna).

Według Sasina, Polska jest dziś obiektem zmasowanej akcji dezinformacyjnej ze strony środowisk opozycyjnych.

Przykładem jest analiza opublikowana przez Fundację Inicjatyw Obywatelskich, organizację pozarządową, jakoby PiS przygotował ustawę dotyczącą Państwowej Komisji Wyborczej, która ma na celu jej upolitycznienie, co spowodowało zaniepokojenie na świecie, że w Polsce próbuje się stworzyć mechanizm do nierzetelnych wyborów parlamentarnych i jest to kolejny w naszym kraju zamach na demokrację

- wyjaśnił poseł.


Jego zdaniem pokazuje to, jak przygotowywane są prowokacje przeciwko Polsce.

To szkodzi Polsce na arenie międzynarodowej i ma wywołać niepokój. Te mechanizmy były już stosowane na Węgrzech. Trudno jednak udowodnić związane z tym przepływy finansowe. Wystarczy jednak odpowiedzieć sobie, na czyją korzyść są podejmowane, wtedy będziemy wiedzieć, kto za tym stoi

- powiedział.

Według portalu politykawsieci.pl, bez względu na to, kto jest tym graczem uczestniczącym, włączonym do polskiego internetu, obie strony polskiego dyskursu politycznego muszą zdać sobie sprawę, że w ich świat wszedł bardzo niebezpieczny przeciwnik, „który nie zjawił się tutaj przypadkiem i zdecydowanie nie jest niczyim przyjacielem”. Część kont, z których korzystano, brała udział wcześniej w kampanii wyborczej w USA oraz Wielkiej Brytanii (Brexit) i Turcji.

Astroturfing można tłumaczyć jako „sianie sztucznej trawy”. Termin pochodzi od słowa astroturf, marki popularnej w USA sztucznej trawy.

Sprawa jest szeroko komentowana w mediach społecznościowych.







Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP,twitter.com,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Barcelona i Girona chcą grać mecz ligowy na Florydzie. Jest decyzja hiszpańskiej federacji

/ fot.pixabay.com

  

Hiszpańska Federacja Piłkarska (RFEF) odmówiła zgody na organizację styczniowego meczu ligowego Barcelony z Gironą poza krajem. Oba katalońskie kluby chciały rozegrać go w Miami.

W piątek prezes RFEF Luis Rubiales skierował do organizatorów rozgrywek La Liga list z decyzją odmowną w tej sprawie. Mecz był planowany na stadionie Hard Rock w Miami na Florydzie.

Prośbę o organizację zaplanowanego na 26 stycznia spotkania poza Hiszpanią skierowały do federacji oba kluby oraz kierownictwo La Liga. We wniosku, przekazanym do RFEF na początku września, wskazywano, że rozegranie meczu w USA wynika z zawartego przez władze ligowe porozumienia z amerykańską firmą Relevent.

Z umowy pomiędzy Relevent a La Liga wynika, że w ciągu najbliższych 15 lat na terenie USA w każdym sezonie rozegrane zostanie przynajmniej jedno spotkanie ligi hiszpańskiej.

Negatywnie możliwość organizacji meczu katalońskich drużyn poza Hiszpanią ocenił też Hiszpański Związek Zawodowy Piłkarzy (AFE). Zdaniem władz syndykatu, na wyjeździe tym “ucierpiałby poziom meczu” z powodu zmęczenia zawodników w związku z koniecznością długiej podróży na Florydę.

Według niektórych hiszpańskich komentatorów wniosek o rozegranie meczu Girona FC - FC Barcelona poza granicami Hiszpanii mógł zostać odrzucony przez RFEF z powodów politycznych. Odnotowują, że obie drużyny pochodzą z Katalonii, której rząd kontynuuje dążenia do ogłoszenia niepodległości regionu.

W efekcie nieuznawanego przez Madryt referendum niepodległościowego w Katalonii z 1 października 2017 r. rząd Hiszpanii zawiesił do maja br. autonomię tego regionu, a także rozwiązał dążący do secesji regionalny gabinet Carlesa Puigdemonta.

Od połowy września w Barcelonie i innych miastach regionu trwają manifestacje Katalończyków domagających się wypuszczenia z więzienia dziewięciu polityków aresztowanych z powodu działań separatystycznych.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl