niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
28 lipca 2017

Uczczono ofiary „małego Katynia”

Dodano: 16.07.2017 [16:46]
Uczczono ofiary „małego Katynia” - niezalezna.pl
foto: Radosław Drożdżewski (Zwiadowca21) \ CC BY-SA 3.0
Na wzgórzu w Gibach, gdzie stoją dębowe krzyże symbolizujące ofiary obławy augustowskiej, odbyły się dziś uroczystości 72. rocznicy tej największej zbrodni dokonanej na Polakach po II wojnie światowej. Obława nazywana jest także małym Katyniem.
 
72 lata temu, 12 lipca 1945 r. oddziały NKWD i SMIERSZ rozpoczęły na Suwalszczyźnie operację, w której zginęło co najmniej 592 działaczy podziemia niepodległościowego. Operacja zwana była Obławą Augustowską. Według dokumentów ofiar Sowietów mogło być nawet blisko 2 tysiące.
 
Od ponad 20 lat w Gibach wspomina się tamte wydarzenia i poległych Polaków podczas rocznicowych uroczystości. Na początku lat 90. XX wieku wybudowano tam 10-metrowy krzyż na miejscu symbolizującym pochówek zaginionych, z napisem: "Zginęli, bo byli Polakami". Na kamiennych tablicach wyryto nazwiska 592 zaginionych, a kilka dni temu na wzgórzu stanęło przy kamieniach 266 dębowych krzyży.
 
Ks. Stanisław Wysocki, naoczny świadek Obławy, od lat działacz Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej, który prowadził uroczystość przypomniał, że żyje coraz mniej osób, które pamiętają tamte wydarzenia z autopsji lub z opowiadań. Leszek Żabicki stracił w obławie dziadka Stanisława. Od lat przyjeżdża do Gib uczcić wszystkie ofiary zbrodni. O Obławie opowiedział mu ojciec. Żabiccy dotąd nie wiedzą – jak wszystkie rodziny ofiar – gdzie znajdują się szczątki dziadka. - Dziadek był sołtysem w Zelwie, przyszli, zabrali i zaraz wywieźli. Mam nadzieję, że doczekam i dowiem się, gdzie zapalić dla niego świeczkę - powiedział Żabicki.
 
Białostocki oddział Instytutu Pamięci Narodowej od lat prowadzi śledztwo w sprawie obławy. Dotyczy ono zbrodni komunistycznej przeciwko ludzkości. Przyjęto w nim, że w lipcu 1945 r., w nieustalonym dotychczas miejscu zginęło ok. 600 osób zatrzymanych w powiatach: augustowskim, suwalskim i sokólskim. Zatrzymali ich żołnierze sowieckiego Kontrwywiadu Wojskowego "Smiersz" III Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej, przy współudziale funkcjonariuszy polskich organów Bezpieczeństwa Publicznego, MO oraz żołnierzy I Armii Wojska Polskiego.
 
Wciąż nie wiadomo, gdzie są groby ofiar. W ramach śledztwa IPN biegli z zakresu kartografii, którzy analizowali powojenne zdjęcia lotnicze, wskazali ponad 60 miejsc na terytorium Białorusi - większość w okolicach miejscowości Kalety, które mogą być potencjalnie jamami grobowymi, po stronie polskiej kilkanaście takich miejsc. Białoruś odmówiła pomocy prawnej w tej sprawie. Na razie prace sondażowe we wskazanych miejscach po stronie polskiej również nie dały odpowiedzi ws. miejsc pochówku. Znaleziono pojedyncze szczątki ludzkie, nie wiadomo czy mają związek z obławą.
 
Autor: Źródło: ,
DZIAŁ:
Opinie użytkowników
Regulamin Forum:
Na forum niezalezna.pl publikujemy opinie użytkowników naszego portalu. Wszystkie posty podlegają moderacji. Bezwzględnie usuwane będą wpisy zawierające groźby karalne i wszelkie prowokacje godzące w Niezależną. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną do 1500 znaków długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link. Wszelkie zastrzeżenia natury regulaminowej prosimy zgłaszać na: pocztę strażnika forum

Może dla odmiany jakieś inne dobitne określenie? Po prostu by nie mylić z Małym Katyniem w Turzy k. RZESZOWA. Późnym latem i jesienią 1944 r. NKWD wymordowała tam co najmniej kilkaset osób. Do tej pory udało się zidentyfikować z całą pewnością jedynie trzech żołnierzy NOW/AK z Ropczyc. W rzeszowskim Małym Katyniu nie wszystkich mordowano strzałem w potylicę. NKWDziści mordowali także pocinają gardło.

W artykule zabrakło najważniejszej informacji że był tam tez oddział KBW ( Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego ) którym dowodził oficer o nazwisku Sznepf " Były ambasador RP w Waszyngtonie Ryszard Schnepf jest klasycznym dzieckiem resortu. Jego ojciec Maksymilian Sznepf był żołnierzem wojskowej bezpieki, matka Alicja – funkcjonariuszem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, zwalczającym podziemie niepodległościowe, zaś krewny Oswald Sznepf jako sędzia wojskowy wydał co najmniej kilkanaście wyroków śmierci na Żołnierzy Wyklętych. Nikt z rodziny Sznepfów nie został ukarany za walkę z uczestnikami podziemia niepodległościowego. Alicja Schnepf straciła rentę specjalną za walkę z Żołnierzami Wyklętymi dopiero w latach 90."

Doskonale informacje. Teraz wiemy czemu to pan o ww.rodowodzie ambasadorowal w usa. Straszne.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl