Bulwersujący wątek w aferze SKOK Wołomin

Krzysztof Lach

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

Aferzyści, w głównych rolach byli oficerowie WSI, ukradli ze SKOK-u Wołomin setki milionów złotych. Tymczasem syndyk masy upadłościowej od kilku miesięcy żąda od byłych klientów, którzy z automatu stawali się udziałowcami Kasy, wpłat po kilkaset złotych, aby pokryć choćby częściowo to, co zagrabili oszuści. Jest stanowcza reakcja prokuratury w tej sprawie.

O bulwersującym wątku w gigantycznej aferze informowaliśmy miesiąc temu. Chodzi o wezwania, jakie wysyłał Lechosław Kochański, syndyk masy upadłościowej SKOK-u Wołomin, do byłych klientów Kasy, którzy już przez to, że wzięli kredyt lub założyli lokatę, stawali się udziałowcami. Wezwania zawierały stanowcze żądanie zapłaty do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów. Dla przeciętnego klienta był to wydatek w wysokości kilkuset złotych.

Oburzeni klienci Kasy protestowali, że muszą ponosić konsekwencje megaprzekrętu – z ostatnich informacji Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim, która prowadzi śledztwo, wynika, że główni podejrzani, czyli byli oficerowie Wojskowych Służb Informacyjnych, mają zarzut wyłudzenia już ponad miliarda złotych.

Osoby otrzymujące wezwania podniosły alarm, ale ich sygnały nie wywołały żadnych reakcji, więc płaciły. Nie pomogło nawet posiedzenie sejmowej komisji finansów publicznych. Na stronie syndyka nadal widnieje ostrzeżenie, napisane wielkimi czerwonymi literami: „Wpłaty z tytułu udziałów prosimy dokonywać tylko i wyłącznie na rachunek bankowy masy upadłościowej”.

Poprzednio próbowaliśmy porozmawiać z syndykiem. Wysłaliśmy też pytania mejlem. Bez reakcji. Pracownicy kancelarii odsyłają do oświadczenia z grudnia ubiegłego roku, które sprowadza się do stwierdzenia, że działania są zgodne z prawem.

Gdy wydawało się, że to mur nie do przebicia, nastąpił przełom. Departament Postępowania Sądowego Prokuratury Krajowej polecił dokonanie analizy i oceny stanu prawnego sytuacji. Zajęła się tym Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Kilka dni temu wydano komunikat. Jednoznaczny!

„Analiza wykazała, że syndyk nie ma kompetencji do podejmowania takich działań” – podano. „W ocenie prokuratury (…) działania syndyka polegające na wzywaniu członków SKOK Wołomin do pokrycia straty tej kasy do wysokości dwukrotności wpłaconych udziałów, nie znajdują podstaw prawnych”.


Czy syndyk zaprzestanie wezwań? Czy osoby, które już dokonały przelewów, odzyskają pieniądze? Na odpowiedź musimy czekać. Wrócimy do tematu.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

A ci dalej... jak nie ulica, to zagranica. Schetyna pojechał do Merkel. Po co? Wersji jest wiele

/ twitter.com/SchetynadlaPO

  

Szef Platformy Obywatelskiej udał się z wizytą do Berlina, gdzie spotkał się z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Spotkanie wywołało ogromne kontrowersje w Polsce, biorąc pod uwagę fakt, iż rozmowy miały oscylować wokół tematów, o których na szczeblu bilateralnym powinien dyskutować rząd i jego przedstawiciele, a nie "totalna opozycja". W sieci zawrzało.

Grzegorz Schetyna pojechał dziś do Niemiec, by spotkać się z kanclerz Angelą Merkel. Na Twitterze zamieścił informację, że rozmowy dotyczyły m.in. środków europejskich dla samorządów, Nord Stream 2 czy polityce Unii Europejskiej po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Tematy wydają się bardziej poważne. Sęk jednak w tym, że Schetyna... niewiele znaczy w polskiej polityce, jego partia nie jest bowiem przy władzy. Jest za to jednym z liderów "totalnej opozycji", która nie raz ruszała ze skargami na własny kraj do Europy.

Internauci nie pozostawili na Schetynie suchej nitki, zastanawiając się, jakim cudem polityk Platformy Obywatelskiej prowadzi rozmowy na tak wysokim szczeblu i w czyim imieniu tam występuje.

Do sprawy spotkania Schetyny z Merkel odniósł się też dziś marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

 - Ciekaw jestem, bo pytali mnie właśnie przedstawiciele Konsultacyjnej Rady Polonijnej, czy będzie Grzegorz Schetyna rozmawiał o nauczaniu języka polskiego w Niemczech, czy będzie rozmawiał o mniejszości polskiej w Niemczech, czy będzie rozmawiał o naszych interesach, czy będzie rozmawiał o interesach PO?" - pytał marszałek Senatu. - Wolałbym i chciałbym, aby zawsze każdy polityk miał i z tyłu i z przodu głowy interes Polski - interes nas Polaków i Polek - dodał.

W swoim stylu spotkanie w Berlinie skomentował też poseł WiS Adam Andruszkiewicz. On nie ma wątpliwości co do tego, jaki był prawdziwy cel wizyty Schetyny w Berlinie.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl