​Przepyszny fragment zeznań Michała Tuska. O tym jak pracuje się w „Gazecie Wyborczej”

Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Jak wyglądała redakcyjna kuchnia „Gazety Wyborczej” opowiedział przed komisją śledczą do spraw Amber Gold Michał Tusk. Ujawnił na przykład, że niektóre teksty powstawały, aby… zapchać stronę. 

Dziś sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold (AG) przesłuchiwała Michała Tuska, syna byłego premiera. Towarzyszył mu pełnomocnik Roman Giertych. Spółka AG była również właścicielem linii lotniczych OLT Express, które rozpoczęły działalność 1 kwietnia 2012 r. Po upadku OLT Express wyszło na jaw, że z liniami współpracował pracujący też w Porcie Lotniczym w Gdańsku Michał Tusk, który miał się zajmować obsługą prasową OLT oraz analizą ruchu lotniczego z Gdańska.

W czasie dzisiejszego przesłuchania zapytano Tuska o kulisy wywiadu, któremu „Gazecie Wyborczej” udzielił dyrektor zarządzający OLT Express Jarosław Frankowski. Okazało się, że choć pod opublikowanym tekstem był podpisany Michał Jamroż, to dużą część pracy wykonał Michał Tusk, również piszący dla „GW”. Jamroż przesłał mu pytania do Frankowskiego z prośbą o ich przekazanie i zaproponował, że Tusk może też dodać coś od siebie. 

To był artykuł do dodatku, tak zwanej wkładki. Zawsze był problem z przygotowywaniem tego typu materiałów, bo trzeba było zrobić ich dużo i rzeczywiście brakowało pomysłów 

– opowiadał Tusk o kulisach powstawania tekstów do „GW”.

Poseł Małgorzata Wassermann była zdziwiona, że ukazał się wywiad między dwiema osobami, które nie widziały się na oczy. 

Bardzo często nie widzą się na oczy 

– odparł na to Tusk. 

Przyznał też, że zna kulisy powstania wywiadu bardzo dobrze. 

Znam doskonale historię powstania tego tekstu. To był tekst, który trzeba było wymyślić, to był po prostu jeden z pomysłów, jak zapchać stronę 

– powiedział z rozbrajającą szczerością

Przewodnicząca nie kryła zdumienia, że w „Gazecie Wyborczej” trzeba było „zapychać strony”.

W wielu mediach czasami jest tak, że niestety brakuje pomysłów i się szuka różnych rozwiązań, czasami to się kończy autopromocją, czyli reklamą własnych produktów, to jest standard 

– oznajmił w odpowiedzi Michał Tusk. Dodał, że powstało „wiele tekstów”, pod którymi nie był podpisany. 

Rozmowa z Frankowskim ukazała się w „Gazecie Wyborczej” tuż przed rozpoczęciem współpracy syna byłego premiera z OLT.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Krzysztof Szczerski o spotkaniu Trump-Putin: Ci, którzy wieszczyli drugą Jałtę - pomylili się

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Szef gabinetu prezydenta nie ma wątpliwości, co do wydźwięku spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem. Krzysztof Szczerski podkreśla, że w trakcie spotkania wyraźnie wybrzmiała m.in. różnica stanowisk w kwestii Ukrainy. „Wszyscy, którzy wieszczyli, że po spotkaniu Trump-Putin nadejdzie druga Jałta, bardzo się pomylili” - powiedział Szczerski i podkreślił, że w takcie konferencji prezydentów wielokrotnie padało słowo „rozbieżności”.

Zwrócił uwagę, że prezydenci odczytali swoje oświadczenia, co - według niego - oznacza, że „postawiono na formalne deklaracje a nie na osobiste przekazy”.

- Oznacza to, że rozmowy musiały być surowe, szczere, skoro oświadczenia nie mały charakteru spontanicznego, tylko zostały przez obu prezydentów odczytane, widać, że zostały przygotowane skrupulatnie - powiedział Krzysztof Szczerski.

Szef gabinetu prezydenta zaznaczył, że tematem, który dominował, była kwestia rosyjskiego wpływu na wewnętrzną politykę Stanów Zjednoczonych.

- Prezydent Putin bronił tezy, że rosyjskiego wpływu nie było i zaoferował to, co mógł zrobić w tej sytuacji i co my znamy trochę z naszego śledztwa smoleńskiego - czyli na podstawie prawa międzynarodowego udział rosyjskich ekspertów w wyjaśnieniu tej sytuacji, o czym wiemy, że czasami jest wybiegiem a nie realną chęcią wyjaśnienia rosyjskiego śladu w jakichś wydarzeniach" - powiedział prezydencki minister.

Szczerski zaznaczył, że bardzo wyraźnie wybrzmiała też różnica stanowisk w kwestii Ukrainy a obawy dotyczące tego, że Trump może uznać legalność aneksji Krymu, były bezpodstawne.

- Widać, że dziennikarze tworzyli przed tym spotkaniem atmosferę obaw, która - jak się okazało - nie miała żadnych podstaw - ocenił.

Szczerski powiedział, że interesujące i ważne jest też to, że prezydent USA na początku starał się „wytłumaczyć, dlaczego w ogóle spotkał się z Putinem”.

- Najwyraźniej czuł taką potrzebę, także mając na uwadze politykę wewnętrzną, bo wiadomo, że w Kongresie jest duży sceptycyzm, dotyczący spotkań z Putinem. Tego typu zdań żaden przywódca europejski, który spotyka się Putinem, w ogóle nie wygłasza. Najwyraźniej prezydent USA w związku z wcale nie prorosyjską polityką, jakby niektórzy twierdzili, uznał za stosowne, żeby na początku swej wypowiedzi, dłużej wyjaśnić, dlaczego w ogóle do tego spotkania doszło - mówił Szczerski.

Jak dodał, „w Europie nikt się nie tłumaczy ze spotkania z Putinem. W USA jest to na tyle istotne, że trzeba wyjaśnić przyczyny”.

Szczerski zaznaczył, że „to było spotkania państw w wielu sprawach ze sobą konkurujących, państw, które w wielu sprawach mają rozbieżne poglądy, a w niektórych obszarach zwłaszcza dotyczących rozbrojenia, czy kwestii syryjskiej, czy Bliskiego Wschodu, mogących działać razem”.

Dopytywany o słowa Trumpa, że stosunki amerykańsko-rosyjskie „nigdy nie były nigdy tak złe, ale zmieniło się to cztery godziny temu”, prezydencki minister zaznaczył, że Trump miał tu zapewne na myśli ideę, że brak rozmowy jest zawsze błędem.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl