Najwięcej domów bez dostaw prądu znajduje się w południowo-zachodniej Anglii i w regionie West Midlands w środkowej części kraju. Na południowym zachodzie Anglii w czwartek od popołudnia do późnego wieczora obowiązywał w związku z wiatrem czerwony alert, czyli ostrzeżenie najwyższego stopnia oznaczające bezpośrednie zagrożenie dla życia. Tam też zanotowano najwyższą prędkość wiatru w czasie przejścia orkanu - dochodziła ona do 159 km/godz.
W piątek rano zniesiono też alert pomarańczowy - oznaczający potencjalne zagrożenie dla życia i mienia - który obowiązywał w West Midlands oraz w północnej Walii w związku z intensywnymi opadami śniegu. Obecnie w niemal całej Wielkiej Brytanii - z wyjątkiem południowego wybrzeża Anglii - pozostają w mocy tylko alerty najniższego stopnia z powodu deszczu, śniegu lub oblodzenia.
Mimo obniżenia poziomu alertu różne regiony kraju nadal zmagają się ze skutkami orkanu. Dotyczą one zwłaszcza transportu publicznego, m.in. przewoźnik kolejowy West Midlands Railway wstrzymał wszystkie kursy swoich pociągów, a Transport for Wales przekazał, że większość połączeń w Walii jest odwołania. Do piątkowego popołudnia zawieszone jest też kursowanie pociągów między Londynem a Birmingham.
W piątek rano linie lotnicze British Airways poinformowały o odwołaniu ponad 50 odlotów i przylotów na londyńskie lotnisko Heathrow, choć w większości dotyczy to krótkich tras. W ograniczonym zakresie funkcjonuje też lotnisko w Birmingham.
Z powodu wiatru lub śniegu zamkniętych jest wiele szkół - szczególnie w południowo-zachodniej Anglii oraz w Szkocji.