J. Michael Waller, będący również prezesem firmy Georgetown Research zajmującej się ryzykiem politycznym i wywiadem prywatnym, przedstawił swoją analizę w serii wpisów na platformie X. Wskazuje on, że działania administracji prezydenta Trumpa w Wenezueli, w połączeniu ze wsparciem dla irańskiej opozycji, mogą skutecznie pokrzyżować plany Komunistycznej Partii Chin (KPCh).
Naftowa pięta achillesowa Pekinu
Kluczowym elementem analizy Wallera jest zależność Chin od importu ropy naftowej z państw, które nie podlegają presji Stanów Zjednoczonych. Jak podkreśla ekspert, "Pekin potrzebuje ropy, która nie jest narażona na presję USA. To oznacza Rosję, Wenezuelę i Iran". Waller twierdzi, że Chiny kupowały "60-90% wenezuelskiej i 85-90% irańskiej ropy naftowej", co stanowiło "30-35% obecnego importu ropy" do Chin.
Dane z końca 2025 roku zdają się częściowo potwierdzać te tezy. Według jednego z raportów, w październiku 2025 roku 41% chińskiego importu ropy pochodziło łącznie z Iranu, Rosji i Wenezueli, przy czym na Iran przypadało 23,3%, na Rosję 11%, a na Wenezuelę 6,7% całości importu. Inne źródło podaje, że nawet 90% eksportu irańskiej ropy trafia do Chin. Waller dodaje, że kolejne "około 35% chińskiej ropy pochodzi od arabskich dostawców, którzy podlegają amerykańskim wytycznym lub presji".
W konsekwencji, poprzez potencjalną zmianę władzy w Wenezueli i Iranie, Stany Zjednoczone zyskałyby możliwość "regulowania do 70% dzisiejszych potrzeb naftowych KPCh". W takich warunkach, zdaniem Wallera, "planiści wojenni KPCh nie mogą przeprowadzić egzekucji na Tajwanie". Działanie to "zdejmuje na jakiś czas presję z USA w regionie Indo-Pacyfiku, z korzyścią dla amerykańskich zobowiązań w ramach NATO w Europie".
Geopolityczne domino: od Tajwanu po Amerykę Łacińską
Waller rozwija swoją myśl, wskazując na szereg potencjalnych "konsenkwencji działań Trumpa w Wenezueli". Po pierwsze, jest to "możliwe zakłócenie planów Chin dotyczących inwazji na Tajwan i przejęcia kontroli nad jego najnowocześniejszą produkcją chipów AI".
Po drugie, amerykańska interwencja to "ogromna porażka strategii Chin mającej na celu zdominowanie Ameryki Łacińskiej". Pekin w ostatnich latach systematycznie zwiększał swoje wpływy w regionie. W grudniu 2025 roku Chiny opublikowały swój trzeci dokument programowy dotyczący Ameryki Łacińskiej i Karaibów, w którym nakreśliły strategię pogłębiania zaangażowania i zabezpieczania poparcia dla swoich celów geopolitycznych, w tym w obszarach zaawansowanych technologii i współpracy wojskowej.
Po trzecie, akcja w Wenezueli oznacza "utratę twarzy dla Xi Jinpinga - który nie może sobie pozwolić na okazywanie słabości - w trakcie prowadzonej przez niego czystki wojskowej". Liczne źródła z przełomu 2025 i 2026 roku potwierdzają, że w chińskiej armii trwają od miesięcy zakrojone na szeroką skalę czystki, w ramach których usuwa się wysokich rangą oficerów, w tym kolejnych ministrów obrony. Taka sytuacja wewnętrzna, połączona z porażką na arenie międzynarodowej, może osłabić pozycję chińskiego przywódcy.
Uderzenie w interesy Moskwy
Waller wymienia również inne, istotne skutki amerykańskiego uderzenia - co istotne dla Polski: negatywne dla Moskwy. Należą do nich:
- zablokowanie Chinom dostępu do "wenezuelskiej ropy po mocno zaniżonych cenach", co da Pekinowi "większą siłę nacisku, by domagać się większych zniżek od Rosji i uczynić [dla Moskwy] wojnę na Ukrainie bardziej kosztowną".
- wzmocnienie "zdolności Ameryki do wypełniania swoich zobowiązań traktatowych za granicą".
- "wywiadowcza bonanza, która wypłynie z Wenezueli na temat korupcji systemów politycznych na całym świecie i w kraju".