Podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie samolotu Air Force One, prezydent Donald Trump postawił sprawę jasno. – On poprosił o zwolnienie. Nie przyznaliśmy mu go, ale jest moim przyjacielem – stwierdził amerykański przywódca, odnosząc się do zabiegów Viktora Orbana. Węgierski premier zapowiadał wcześniej, że podczas zaplanowanego na przyszły tydzień spotkania w Białym Domu będzie osobiście prosił o wyłączenie Węgier z restrykcji uderzających w rosyjskie koncerny naftowe Rosnieft i Łukoil.
Determinacja Orbana wynika - jak przekonuje Budapeszt - z trudnej sytuacji geopolitycznej Węgier. Jak tłumaczył węgierski premier w wywiadzie dla radia Kossuth, jego kraj, nieposiadający dostępu do morza, jest całkowicie „zdany na systemy rurociągów”. – Aby zabiegać o zwolnienie z sankcji, ważne jest zrozumienie (przez USA) trudności, jakie wiążą się z naszym położeniem geograficznym – wyjaśniał premier. Węgry zaspokajają ponad 80% swojego zapotrzebowania na ropę naftową dzięki dostawom z Rosji przez rurociąg „Przyjaźń”, a w ostatnich latach zależność ta jeszcze wzrosła.
Chociaż Trump w przeszłości wielokrotnie wyrażał zrozumienie dla sytuacji Węgier i Słowacji, podkreślając, że nie powinny być „obwiniane” za swoje uzależnienie od rosyjskich surowców, jego administracja zaostrza kurs. Amerykańscy dyplomaci, w tym ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker, otwarcie komunikują, że Waszyngton oczekuje od Budapesztu, Bratysławy i Ankary konkretnych planów dywersyfikacji źródeł energii. Whitaker zaznaczył, że Węgry do tej pory takiego planu nie przedstawiły.
Nadchodząca wizyta Viktora Orbana w Białym Domu, pierwsza od 2019 roku, będzie zatem trudnym testem dla węgierskiej dyplomacji. Rozmowy mają dotyczyć nie tylko kwestii energetycznych, ale również współpracy wojskowej i gospodarczej.