W opublikowanym na Facebooku oświadczeniu, zatytułowanym „Przesłanie Wenezueli do świata i Stanów Zjednoczonych”, Rodriguez napisała, że kraj „dąży do życia bez zewnętrznych zagrożeń” i chce nadać priorytetowe znaczenie dążeniu do zrównoważonych i opartych na szacunku stosunków z USA.
„Wenezuela potwierdza swoje zaangażowanie na rzecz pokoju i pokojowego współistnienia. Nasz kraj dąży do życia bez zewnętrznych zagrożeń, w atmosferze szacunku i współpracy międzynarodowej. Wierzymy, że pokój na świecie można osiągnąć, gwarantując najpierw pokój w każdym kraju”
- podkreśliła.
Zapewniła, że Wenezuela priorytetowo traktuje dążenie do zrównoważonych i opartych na szacunku stosunków ze Stanami Zjednoczonymi oraz do relacji z innymi krajami regionu opartych na zasadach suwerennej równości i nieingerencji.
„Zapraszamy rząd USA do współpracy z nami w zakresie programu kooperacji ukierunkowanego na wspólny rozwój w ramach prawa międzynarodowego w celu wzmocnienia trwałego współistnienia społeczności”
- napisała Rodriguez.
„Prezydencie Donaldzie Trumpie, nasze narody i nasz region zasługują na pokój i dialog, a nie na wojnę. Takie było zawsze przesłanie prezydenta Nicolasa Maduro i takie jest obecnie przesłanie całej Wenezueli. To jest Wenezuela, w którą wierzę i której poświęciłam życie. Marzę o Wenezueli, w której wszyscy dobrzy Wenezuelczycy mogą się zjednoczyć. Wenezuela ma prawo do pokoju, rozwoju, suwerenności i przyszłości” - zakończyła.
Potwierdza to informacje przekazywane przed kilkoma dniami przez "New York Post". Dziennik twierdził, że Rodriguez próbuje uspokoić sytuację wewnętrzną, "zostawiając sobie otwartą drogę do współpracy z administracją Trumpa".
Dziś, rozmawiając z dziennikarzami na pokładzie Air Force One, Trump zapewnił, że Rodriguez współpracuje z Waszyngtonem. Zagroził przy tym, że "w przeciwnym wypadku spotka ją los gorszy niż Maduro".
Delcy Rodriguez przejęła obowiązki prezydenta Wenezueli po tym, jak wojska Stanów Zjednoczonych przeprowadziły w sobotę nad ranem operację, w czasie której schwytały i wywiozły z kraju Nicolasa Maduro i jego żonę Cilię Flores. Administracja Trumpa zarzuca Maduro stanie na czele grupy przestępczej zajmującej się przemytem narkotyków do USA.