Donald Trump powiedział dzisiaj podczas konferencji prasowej, w temacie dalszej sytuacji w Wenezueli, że wiceprezydent Wenezueli Delcy Rodriguez jest skłonna „zrobić to, co konieczne, by uczynić Wenezuelę znowu wielką”.
- Ona właśnie została zaprzysiężona, ale, jak wiecie, została wybrana przez Maduro. Marco (sekretarz stanu Rubio) pracuje nad tym bezpośrednio. Właśnie z nią rozmawiał i zasadniczo jest gotowa zrobić to, co naszym zdaniem jest konieczne, aby uczynić Wenezuelę ponownie wielką - powiedział Trump. - Ona odbyła długą rozmowę z Marco i powiedziała: „zrobimy cokolwiek zechcecie” - dodał.
W wywiadzie dla "New York Post", którego fragmenty opublikowano wieczorem czasu polskiego, Trump wskazał, że dopóki Rodriguez "będzie robić to, co chcemy", wojska amerykańskie nie pojawią się w Wenezueli.
- Jesteśmy przygotowani. Mamy drugą falę, która będzie znacznie silniejsza niż pierwsza - wskazał prezydent USA.
Zapewnił, że amerykańska administracja rozmawiała wielokrotnie z Rodriguez i "ona to rozumie".
Rodriguez chce uwolnienia Maduro
Jest to o tyle zastanawiające, że dziś wieczorem czasu polskiego, wenezuelska telewizja państwowa wyemitowała konferencję prasową z udziałem Rodriguez, która miała przebywać w Caracas.
Wystąpiła u boku swojego brata Jorge Rodrigueza, przewodniczącego parlamentu, a także ministra spraw wewnętrznych Diosdado Cabello oraz ministrów spraw zagranicznych i obrony.
– Żądamy natychmiastowego uwolnienia prezydenta Nicolasa Maduro i jego żony Cilii Flores. Nicolas Maduro jest jedynym prezydentem Wenezueli – powiedziała Rodriguez podczas posiedzenia Rady Obrony Narodowej transmitowanego przez telewizję VTV.
Wiceprezydent dodała, że Wenezuela została „brutalnie zaatakowana” przez siły amerykańskie. Padły wezwania do "spokoju i jedności narodowej" w Wenezueli. Rodriguez deklarowała jednocześnie, że jej kraj "nie będzie niczyją kolonią".
"NYP" twierdzi, że Rodriguez próbuje uspokoić sytuację wewnętrzną, "zostawiając sobie otwartą drogę do współpracy z administracją Trumpa".
- Mamy tu rząd, który ma jasny ogląd sytuacji, i powtarzam, jesteśmy gotowi na pełne szacunku relacje. To jedyne, co zaakceptujemy - mówiła Rodriguez, którą cytuje "New York Post".
Co ciekawe, media, w tym Reuters, donosiły, że po ataku amerykańskim, Rodriguez zbiegła do Rosji. Kreml zaprzeczył tym ustaleniom.