Po przeliczeniu wszystkich oddanych głosów, 47,2 proc. wyborców powiedziało "tak" negocjacjom z UE, 52,8 proc. - było temu przeciwnych.
"Łącznie oddano 225 031 głosów, co dało frekwencję na poziomie 82,5%. Jest to najwyższa frekwencja w wyborach na Islandii od wyborów parlamentarnych w kwietniu 2009 roku, kiedy wyniosła 85,1%"
- podaje RUV.
Przeciwnicy negocjacji zwyciężyli w 4 z 6 okręgów wyborczych. Zwolennicy wygrali w dwóch okręgach obejmujących stolicę kraju, Reykjavik.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Okręg południowo-zachodni obejmuje gminy w regionie stołecznym poza Reykajvikiem. To najludniejszy okręg wyborczy Islandii. W rejestrze za rok 2024 r. w tym okręgu znajdowało się ponad 79 tys. wyborców.
Głosowanie w referendum zakończyło się w sobotę o godzinie 22.00 czasu miejscowego (godz. 24.00 w Polsce). Islandczycy decydowali, czy należy wznowić negocjacje z Unią Europejską w sprawie członkostwa ich kraju we Wspólnocie.
Rokowania zostały zawieszone w 2013 r., ale nigdy formalnie ich nie zerwano. Za powrotem do stołu rozmów jest rządząca krajem koalicja trzech partii: socjaldemokratycznego Sojuszu, liberalnego Odrodzenia oraz Partii Ludowej. Opozycja się temu sprzeciwia. Społeczeństwo jest w tej kwestii podzielone niemal po połowie.