Francuskie Zjednoczenie Narodowe wydało jednoznaczny komunikat dotyczący "pogarszającej się sytuacji bezpieczeństwa w Europie i rosyjskich działań hybrydowych".
Pod komunikatem podpisali się liderzy ugrupowania - Jordan Bardella i Marine Le Pen.
Punktem wyjścia był fakt oddania pod tymczasowy zarząd rosyjski spółek i aktywów firm francuskich działających w Rosji, m.in. Auchan, co odczytano jako "akt wrogości wymierzony w interesy Francji i narodów europejskich".
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”
"Od kilku tygodni akty wrogości dokonywane w Europie przez agentów działających w imieniu Rosji mnożą się i zaostrzają" - piszą Bardella i Le Pen.
W komunikacie wskazano na ataki dronowe na lotnisku w Lipsku, ostrzeżenia władz europejskich, w tym Polski, przed eskalacją operacji wobec państw wspierających Ukrainę. Dodano, że "pogorszenie sytuacji bezpieczeństwa" potwierdziły także francuskie służby wywiadowcze. Zakomunikowano to podczas spotkania liderów politycznych, prezydenta Francji i organów administracji publicznej, do którego doszło 18 września w Pałacu Elizejskim.
"Te fakty należy potraktować bardzo poważnie. Chociaż nikt nie może przewidzieć ani wykluczyć możliwości nasilenia działań w przyszłości, zagrożenie, przed którym stoimy obecnie, wynika przede wszystkim z działań hybrydowych i kampanii wymierzonych w nasze społeczeństwa i opinię publiczną"
- zaznaczono w komunikacie.
Debata - tak, ingerencja - nie
Podkreślono, że sytuacja, w której Moskwa, przy wykorzystaniu swojej agentury, stara się przedstawić poparcie dla Ukrainy jako przyczynę eskalacji swoich działań, "wymaga jednoznacznego stanowiska".
"Kwestionowanie dyplomatycznych i strategicznych orientacji Francji jest w pełni uzasadnione w debacie demokratycznej, zwłaszcza w kontekście wyborów prezydenckich. Debata ta musi dotyczyć poziomu i warunków wsparcia finansowego dla Ukrainy, a także skuteczności inicjatyw mających na celu znalezienie kanałów dyplomatycznych, które mogłyby się przyczynić do rozwiązania konfliktu. Te debaty są uzasadnione, presja zagraniczna - nie" - podkreślono.
Bardella i Le Pen zaznaczyli, że "nie będą tolerować sytuacji, w której Rosja próbuje dyktować politykę Francji bezpośrednio lub pośrednio".
"Żadna prowokacja, żadna tajna operacja, ani żadne działanie destabilizujące nie mogłyby skłonić Francji do ułatwienia Rosji osiągnięcia jej celów wojennych na Ukrainie. Polityka zagraniczna Francji jest ustalana w Paryżu, suwerennie, wyłącznie w oparciu o interesy narodu"
- podkreślono.
"To jest wymóg suwerenności"
Liderzy Zjednoczenia Narodowego zaznaczyli, że Francja nie może pozwalać na wrogie działania podejmowane wobec jej interesów i popierają także wszystkie ruchy zmierzające do wzmocnienia bezpieczeństwa strategicznej infrastruktury i przemysłu we Francji.
"Potwierdzamy naszą najgłębszą solidarność z sojuszniczymi krajami europejskimi, które padły ofiarą wrogich działań lub kampanii destabilizacyjnych. Niezłomność w obliczu wrogich działań i dążenie do dyplomatycznego rozwiązania wojny nie są ze sobą sprzeczne. Oba wynikają z tego samego imperatywu - zapewnienia bezpieczeństwa narodu francuskiego, obrony suwerenności naszego kraju i zapobieżenia wciągnięciu Europy w niekontrolowaną eskalację. W tym okresie napięcia naszym obowiązkiem jest nie ulegać ani zastraszaniu, ani eskalacji. Francja musi zachować kontrolę nad swoimi decyzjami, zapewnić ochronę swojego terytorium i interesów, dotrzymać zobowiązań i zachować pełną swobodę inicjatywy dyplomatycznej. To jest wymóg suwerenności. To warunek bezpieczeństwa narodowego i niepodległości"
- przekazano w komunikacie podpisanym przez Jordana Bardellę i Marine Le Pen.
Sprawa połączyła liderów
Oświadczenie to pojawiło się po wspomnianym spotkaniu w Pałacu Elizejskim, gdzie prezydent Francji, Emmanuel Macron, miał przekazać liderom politycznym w kraju sytuację związaną z wojną Rosji na Ukrainę i ewentualną jej eskalacją.
Media zwracają uwagę także na to, że oświadczenie połączyło liderów - Le Pen i Bardellę - w kwestii rosyjskiej. Marine Le Pen przez lata zajmowała łagodniejsze stanowisko wobec Rosji, pojawiały się wobec niej wprost zarzuty o prorosyjskość, umacniane faktem pożyczki zaciągniętej przez jej partię w czesko-rosyjskim banku. Bardella postrzegany jest jako silny krytyk Rosji, w szczególności w kontekście wojna na Ukrainie.
Podczas niedawnej wypowiedzi dla mediów, Bardella wskazywał, że "Rosja kwestionuje interesy europejskie i francuskie, dziś uosabia hybrydowe zagrożenie dla kontynentu".
Nowa platforma dla porozumienia
Mocne antyrosyjskie stanowisko liderów Zjednoczenia Narodowego to ważny sygnał dla antyrosyjskiej prawicy w Polsce, że pojawia się już kolejne ważne i niekwestionowane pole współpracy. O woli współdziałania mówił m.in. lider Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, podczas wizyty Jordana Bardelli w Polsce w czerwcu 2026 r.
- Trzeba zmienić Europę - tu jesteśmy zgodni, trzeba wzmocnić - jesteśmy zgodni, trzeba odwoływać się do wartości - w pewnych sprawach nasze formacje są inne, ale nie przeszkadza to naszej współpracy. To zostało tutaj ustalone, liczę na kolejne spotkania, które będą mogły różne sprawy doprecyzować. Mamy bardzo dobry dzień nie tylko w stosunkach polsko-francuskich, nie tylko w relacjach między naszymi formacjami, ale też w szerszym wymiarze dotyczącym przyszłości Europy - mówił wówczas Kaczyński.