Wcześniej pojazd przepłynął promem z Europy do portu w Dar es Salaam w Tanzanii.
W Butiamie pracują polscy zmartwychwstańcy; na pomysł dostarczenia do Tanzanii samochodu strażackiego Walkowiak wpadł po spotkaniu z misjonarzem, ks. Danielem Hincem. Dzięki determinacji wielkopolskiego strażaka oraz dzięki zebranym środkom udało się kupić w Niemczech i częściowo wyposażyć używanego mercedesa.
"Samochód dojechał do celu, na miejscu zawiązuje się jednostka straży pożarnej – już zatrudnione zostały trzy pierwsze osoby, które zostały wyznaczone do obsługi tego auta. Wstępnie przeszkoliliśmy te osoby, nauczyliśmy ich obsługi auta oraz sprzętu".
– powiedział Walkowiak.
Jak dodał, strażacki mercedes spisał się na afrykańskich drogach wzorowo.
"Z poważniejszych zdarzeń: przez nasze roztargnienie, kilometr przed metą skończyło się paliwo, trzeba było je dowozić. W trasie przestały działać sygnały dźwiękowe, ale wystarczyło wymienić bezpiecznik. Mamy nadzieję, że auto będzie długo służyć. Na miejscu zostaliśmy entuzjastycznie powitani przez strażaków, nasz wjazd do Butiamy budził sensację i zdziwienie miejscowej ludności"
- powiedział.
Strażak podkreślił, że dostarczenie wozu do Butiamy nie kończy całej akcji – wciąż zbierane są środki na doposażenie pojazdu i na szkolenia dla tanzańskich strażaków. "To są już plany, jeśli wszystko się powiedzie, na przyszły rok" – zaznaczył.
W sierpniu Jakub Walkowiak mówi, że kupione dla afrykańskich strażaków auto ma 30 lat, przebieg ok. 30 tys. km, jest w bardzo dobrym stanie.
"Auto jest uterenowione, ma dużą kabinę, na osiem osób. To samochód idealny na afrykańskie warunki – bez problemu będzie go można naprawić na miejscu. Nowocześniejszy pojazd wymagałby już specjalistycznego serwisu i fachowców" – mówił.
Na razie samochód został wyposażony w węże, łączniki, prądownice, rozdzielacze, ale w planach jest doposażenie go w specjalistyczny sprzęt m.in. pomocny przy obsłudze wypadków samochodowych.
Pieniądze na zakup pojazdu były gromadzone m.in. w trakcie festynów rodzinnych, koncertów, pikników i imprez sportowych. Pierwotnie auto miało być wysłane do Afryki już wiosną ubiegłego roku – na przeszkodzie stanęła pandemia.