Jak informuje agencja Reuters, powołując się na trzy niezależne źródła zaznajomione ze sprawą, poranne uderzenie przyniosło spektakularne rezultaty.
W wyniku izraelskich i amerykańskich nalotów wyeliminowano kluczowe postacie irańskiego aparatu terroru i zbrodni. Śmierć ponieśli minister obrony Aziz Nasirzade oraz generał Mohammad Pakpur, dowodzący siłami Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Wcześniejsze oceny izraelskiego wywiadu wskazywały, że obaj dowódcy, a także szef irańskiego wywiadu, znaleźli się w strefie rażenia i najprawdopodobniej zostali zlikwidowani.
Na tym jednak nie koniec. Głównym celem operacji była absolutna dekapitacja politycznych i duchowych "elit" Islamskiej Republiki. Izraelscy oficjele potwierdzili, że na celowniku znaleźli się sam najwyższy przywódca Ali Chamenei oraz prezydent Masud Pezeszkian. Z doniesień medialnych wynika, że potężny kompleks w centrum Teheranu, w którym na co dzień rezyduje Chamenei, został doszczętnie zniszczony przez serię precyzyjnych pocisków. Choć irańska propaganda próbuje uspokajać sytuację, twierdząc, że prezydent jest "cały i zdrowy", los 86-letniego ajatollaha pozostaje nieznany.
Izraelska telewizja Channel 12, powołując się na źródła w służbach, donosi o "bardzo wysokim wskaźniku sukcesu" w misji eliminacji irańskiego kierownictwa. Istnieją coraz mocniejsze przesłanki wskazujące na to, że Ali Chamenei zginął lub odniósł niezwykle ciężkie obrażenia. W Teheranie wybuchła panika – nad miastem unoszą się kłęby dymu, a mieszkańcy masowo szturmują stacje benzynowe, próbując uciec z ogarniętej chaosem stolicy.
Operacja "Ryczący Lew" i zdecydowana postawa USA
Sobotnie uderzenie, opatrzone przez Izrael kryptonimem "Ryczący Lew" (a przez Pentagon "Epic Fury"), to skoordynowana i potężna odpowiedź wolnego świata na rosnące zagrożenie ze strony Iranu . Ataki objęły nie tylko Teheran, ale również strategiczne obiekty wojskowe i nuklearne w Isfahanie, Kom, Karadżu i Kermanszahu.
Prezydent USA Donald Trump w zdecydowanym oświadczeniu ogłosił rozpoczęcie "poważnych operacji bojowych" mających na celu zniszczenie irańskiego potencjału rakietowego i nuklearnego oraz ostateczne obalenie reżimu. Amerykański przywódca wezwał członków Korpusu Strażników Rewolucji do natychmiastowego złożenia broni w zamian za amnestię, ostrzegając, że w przeciwnym razie czeka ich "pewna śmierć".
Zbrojna interwencja nastąpiła tuż po wygaśnięciu amerykańskiego ultimatum i fiasku rozmów dyplomatycznych w Genewie. Mimo prób mediacji ze strony Omanu irańscy negocjatorzy nie zgodzili się na całkowity i permanentny zakaz posiadania broni nuklearnej.
Desperacki odwet Teheranu i widmo wojny regionalnej
Zepchnięty do defensywy reżim ajatollahów odpowiedział w typowy dla siebie, zbrodniczy sposób. Islamska Republika wystrzeliła dziesiątki rakiet balistycznych, biorąc na cel nie tylko Izrael, ale również państwa arabskie współpracujące z Zachodem. Zgłoszono eksplozje i ataki na terytoriach Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Arabii Saudyjskiej, Kataru oraz Kuwejtu. Iran grozi użyciem "nieprzewidzianej broni", starając się podpalić cały region w akcie desperackiej zemsty.
W Izraelu natychmiast wprowadzono stan wyjątkowy. Przestrzeń powietrzna nad całym Bliskim Wschodem została zamknięta, a w izraelskich miastach zawyły syreny alarmow. Do gry włączyli się również wspierani przez Iran jemeńscy rebelianci Huti, którzy ogłosili wznowienie ataków na statki handlowe w rejonie Morza Czerwonego. Sytuacja jest niezwykle napięta, a światowe rynki z niepokojem obserwują rozwój wydarzeń, w tym wstrzymanie wydobycia gazu z izraelskiego złoża Lewiatan.