Sytuacja bezpieczeństwa w Skandynawii staje się coraz bardziej napięta. Ola Kaldager, emerytowany oficer i były szef tajnej norweskiej jednostki wywiadowczej E14, w wywiadzie opublikowanym na łamach weekendowego wydania dziennika „Aftenposten”, nie pozostawia złudzeń. Jego zdaniem Norwegia znajduje się obecnie pod bezprecedensową presją obcych służb specjalnych, ze szczególnym uwzględnieniem rosnącej aktywności wywiadu Federacji Rosyjskiej oraz komunistycznych Chin.
Doświadczony oficer, który w przeszłości odpowiadał za skomplikowane operacje wywiadowcze m.in. na Bliskim Wschodzie, zwraca uwagę na drastyczną skalę infiltracji. „Nigdy wcześniej nie było w Norwegii tylu szpiegów co teraz” – powiedział Kaldager, diagnozując niezwykle trudne położenie, w jakim znalazło się to państwo.
Działalność wrogiej agentury jest w dużej mierze ułatwiana przez same uwarunkowania wewnętrzne kraju. Kaldager wprost wskazuje, że norweska otwartość oraz liberalne przepisy, które utrudniają ściganie szpiegostwa bez złapania sprawcy na gorącym uczynku, stanowią zaproszenie dla obcych wywiadów. „Norwegowie są naiwnym narodem. Jesteśmy otwartym społeczeństwem i chcemy wierzyć w dobre intencje innych” – powiedział emerytowany oficer.
Arktyka i bazy NATO na celowniku
Największa presja wywiadowcza i hybrydowa dotyczy strategicznie kluczowych, północnych regionów Norwegii . To właśnie tam, w surowych warunkach Dalekiej Północy, ważą się losy bezpieczeństwa całej północnej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego.
W tej części kraju zlokalizowane są newralgiczne obiekty: bazy wojskowe, porty o znaczeniu operacyjnym, zaawansowane instalacje radarowe oraz szeroko pojęta infrastruktura związana z Arktyką. Są to obszary absolutnie kluczowe dla aktywności NATO oraz monitorowania ruchów Rosji, która nieustannie militaryzuje pobliski Półwysep Kolski.
Służby Moskwy i Pekinu nie ograniczają się jedynie do tradycyjnego zdobywania informacji, Jako jeden z przykładów wrogiej aktywności Kaldager podał powtarzające się loty dronów nad północną Norwegią. Bezzałogowce te, zdaniem byłego szefa wywiadu, służą przede wszystkim sprawdzaniu reakcji władz i wojska na naruszenia przestrzeni.
Rosyjska wojna hybrydowa: radary i zakłócanie GPS
Słowa eksperta znajdują potwierdzenie w komunikatach norweskich służb z ostatnich dni. Poinformowano m.in. o incydencie z udziałem tankowca Apple, który wykonywał nietypowe manewry w pobliżu strategicznego radaru Globus na północy kraju. Instalacja ta, zlokalizowana w mieście Vardø, odgrywa fundamentalną rolę w systemie wczesnego ostrzegania i śledzenia obiektów balistycznych.
Kolejnym elementem wojny hybrydowej są nasilone zakłócenia sygnału GPS oraz łączności radiowej w graniczącym z Rosją regionie Finnmark.
Rosyjskie jednostki walki elektronicznej regularnie blokują systemy nawigacyjne, co stanowi bezpośrednie zagrożenie nie tylko dla wojska, ale również dla lotnictwa cywilnego i służb ratunkowych.
Skala tego zjawiska w ostatnich latach drastycznie wzrosła, utrudniając codzienną komunikację w regionie i zmuszając pilotów do radzenia sobie w warunkach ciągłego zagrożenia utratą orientacji. To klasyczny przykład działań poniżej progu otwartej wojny, mających na celu destabilizację państwa NATO.
Ola Kaldager to postać niezwykle zasłużona dla norweskiego bezpieczeństwa. W połowie lat 90. utworzył on w ramach norweskiego wywiadu wojskowego Etterretningstjenesten elitarną jednostkę E14. Zajmowała się ona pozyskiwaniem kluczowych informacji w strefach konfliktów, do których mogły trafić norweskie wojska.