Oskarżenia Moskwy dotyczące traktowania osób rosyjskojęzycznych w państwach bałtyckich służą odwróceniu uwagi od Ukrainy, własnych zbrodni oraz naruszeń prawa międzynarodowego - oświadczył we wtorek minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna.
Według szefa estońskiej dyplomacji oskarżenia Rosji „wpisują się w szerszą strategię dezinformacyjną, która ma na celu osłabienie poparcia dla Ukrainy oraz instytucji demokratycznych”.
- Ich celem jest również sianie niepewności wśród sojuszników - dodał Tsahkna.
W krajach bałtyckich, które do 1990-1991 r. wchodziły w skład ZSRR, obecnie około 20-30 proc. społeczeństwa (najwięcej na Łotwie) posługuje się językiem rosyjskim.
Kontrowersyjna ustawa Kremla
W poniedziałek rosyjski przywódca Władimir Putin podpisał ustawę, która w praktyce upoważnia Moskwę do przeprowadzania ataków militarnych na inne kraje pod pretekstem „ochrony obywateli rosyjskich” za granicą. Rosyjskie władze wielokrotnie wysuwały w przeszłości groźby pod adresem swoich sąsiadów uzasadniając je ochroną Rosjan mieszkających za granicą.
Również w poniedziałek rosyjskie MSZ zapowiedziało, że wniesie skargę do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze w sprawie „dyskryminacji ludności rosyjskojęzycznych na Litwie, Łotwie oraz w Estonii”.