Wenezuelski dyktator Nicolas Maduro został pojmany przez służby amerykańskie i przetransportowany wraz z żoną do Stanów Zjednoczonych, gdzie ma usłyszeć zarzuty przed nowojorskim sądem. Obecnie przebywa w areszcie.
O akcji sił USA w Caracas rozmawiali goście Miłosza Kłeczka w Telewizji Republika.
- Z Nicolasem Maduro problem był od lat, tak jak z całym reżimem, który w Wenezueli nie był demokratyczny. Z każdymi kolejnymi wyborami ewoluował w stronę dyktatury i praw obywatelskich w zasadzie nie było tam od dekad. Jeśli chodzi o stanowisko Stanów Zjednoczonych, to ono dość jasno wybrzmiało w tej nowej strategii, że administracja Donalda Trumpa nie będzie tolerować takich sytuacji. Wiemy, że jest tam też poważny wątek, jeżeli chodzi o wspieranie karteli narkotykowych i formalnie ujęła go DEA, czyli służba ds. walki z narkotykami i to jest też argument, który w amerykańskiej polityce istnieje wewnętrznie
- mówił prezydencki minister Karol Rabenda.
Jak dodał, był to też "pokaz siły amerykańskiej i jej skuteczności. Donald Trump jasno mówi, że nie będzie tolerował takich dyktatur i takiego sposobu rządzenia na półkuli zachodniej".
To też jest ostrzeżenie dla wszystkich dyktatorów, którzy myślą, że żadnych konsekwencji z ich łamania prawa, prześladowania opozycji, ich działań nie będzie
- podkreślił.
Trzeba pamiętać, że Wenezuela po tamtej stronie półkuli była dużym wsparciem dla Chin i Rosji i to też nie jest bez znaczenia w kontekście europejskim
– mówił Rabenda.
Jednocześnie Rabenda przypomniał słowa prezydenta Trumpa, że akcja w Wenezueli to nie jest obalenie reżimu.
Prezydent Trump jasno powiedział, że oczekuje rozwiązań po stronie wenezuelskiej, które doprowadzą do naprawienia sytuacji wewnętrznej. Widać jasno, że Stany Zjednoczone są zdeterminowane do tego, żeby tam zaprowadzić porządek
– dodał.