Radosław Sikorski w sprawozdaniu o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2026 roku przed Sejmem przekonywał, że "społeczeństwo jest zdezorientowane" ws. obecnych działań Stanów Zjednoczonych. - Będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki, ale nie możemy być frajerami - mówił. Z drugiej strony wychwalał członkostwo Polski w UE i twierdził, że "lepiej rozmawiać z silnymi Niemcami jako partnerem w ramach UE, niż silnymi Niemcami bez więzów i norm, jakie nakłada na nie wspólnota".
Wystąpienie Sikorskiego w rozmowie z portalem niezalezna.pl skomentował rzecznik PiS, Rafał Bochenek.
- Myślałem, że będzie więcej zdrowego rozsądku w tym wystąpieniu Radosława Sikorskiego. Liczyłem, że będzie pewna refleksja dotycząca jeżeli chodzi o relacje z UE i pewne krytyczne podejście do działań i decyzji zapadających w Brukseli. Dzisiaj minister Sikorski po raz kolejny wystawił laurkę temu, co się dzieje w Brukseli i to była kontynuacja umizgów do brukselskich decyzji, a wiemy, że to one dzisiaj niestety wpływają na pogorszenie poziomu życia polskich obywateli - zielony ład, nielegalne migracja, SAFE uderzający w polską wolność. Widzę, że po stronie rządu nie ma żadnej refleksji, tylko jest dziecinna naiwność
- wskazywał Bochenek.
W kontekście wypowiedzi o USA i "wątpliwościach", jakie ma mieć zdaniem Sikorskiego polskie społeczeństwo, rzecznik PiS, wskazał, że "ma wrażenie ciągłych prób podkopywania sojuszu polsko-amerykańskiego".
- Sojuszu, który jest gwarantem naszego bezpieczeństwa. Ten rząd jest na ewidentnej kontrze do Amerykanów, którzy gwarantują spójność i stabilność NATO - ocenił.