Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Niebezpieczny incydent nad Waszyngtonem. Kontrolerzy postąpili wbrew procedurze?

We wtorek doszło do niebezpiecznego incydentu w związku z lotem prezydenckiego śmigłowca Marine One z Donaldem Trumpem na pokładzie. Choć śmigłowiec wystartował z Białego Domu, to kontrolerzy - wbrew procedurom - nie wstrzymali lotów na pobliskim lotnisku im. Ronalda Reagana.

Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) bada wtorkowy incydent - poinformował dziennik „Wall Street Journal”.

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”

We wtorek po południu prezydencki śmigłowiec Marine One wystartował z terenu Białego Domu, jednak kontrolerzy ruchu lotniczego nie wstrzymali — zgodnie z obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa — samolotów rejsowych na pobliskim lotnisku im. Reagana — podała gazeta, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą.

Zdaniem przedstawicieli FAA incydent mógł doprowadzić do naruszenia zasad kontroli ruchu lotniczego określających minimalną bezpieczną odległość między statkami powietrznymi.

Rzeczniczka FAA poinformowała jednak, że Marine One i startujący samolot komercyjny nie zbliżyły się do siebie na niebezpieczną odległość w rozumieniu przepisów federalnych ani nie znajdowały się na kursie kolizyjnym. Nie była to więc sytuacja, w której niewiele brakowałoby do zderzenia - dodała.

„Loty Marine One są wykonywane przez jednych z najlepszych pilotów na świecie i w żadnej chwili prezydent nie był zagrożony”

— oświadczył jeden z rzeczników Białego Domu Kush Desai.

Od śmiertelnej katastrofy z 29 stycznia 2025 r. FAA znacząco ograniczyła jednoczesny ruch samolotów i śmigłowców w rejonie lotniska Reagana. Śmigłowiec Black Hawk należący do Armii USA zderzył się wówczas z samolotem pasażerskim, który podchodził do lądowania. W katastrofie zginęło 67 osób.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

NAJNOWSZE Świat