Uważamy, że mniej więcej jedna trzecia (z tych osób) cierpi na zaburzenia psychiczne
- powiedział minister w telewizji BFM TV.
Kartoteka osób zradykalizowanych ma zasadnicze znaczenie dla walki z terroryzmem. Są tam dane osobowe, adres, opis sytuacji prawnej, ewentualna opinia psychiatryczna, informacje o kontaktach z innymi radykałami. W ub. roku figurowało w niej blisko 2 tys. nieletnich, najmłodszy miał 11 lat.
Jednocześnie minister wskazał na rolę, jaką lekarze psychiatrzy mogą pełnić w zapobieganiu tragicznym zdarzeniom, które nie mają podłoża terrorystycznego.
Jasne jest, że tajemnica lekarska jest rzeczą święta, ale jednocześnie trzeba znaleźć środki, by sprawić, że pewna liczba osób cierpiących na poważne zaburzenia nie będzie popełniać zamachów
- powiedział Collomb.
Wskazał na przykład 35-letniego mężczyzny, który staranował w poniedziałek w Marsylii dwie wiaty przystankowe, zabijając jedną osobę.
CZYTAJ WIĘCEJ: Marsylia: samochód wjechał w wiaty autobusowe
On wyszedł z kliniki psychiatrycznej. W przeszłości był w więzieniu, (a teraz) zabija człowieka. Musimy patrzeć przez ten pryzmat. To nie jest terroryzm, ale swego rodzaju imitacja. Pewna liczba osób o słabszych umysłach może dać się ponieść aktom naśladownictwa
- powiedział minister.