Prokuratura, żądając najwyższego wymiaru kary, podkreślała w mowie końcowej, że atak był „niezwykle poważnym incydentem, bezprecedensowym w powojennej historii” kraju. Argumentowano przy tym, że trudna sytuacja życiowa oskarżonego, 45-letniego Tetsui Yamagamiego, miała „niezwykle ograniczony wpływ” na jego brutalne działania.
Przewodniczący składu sędziowskiego Shinichi Tanaka orzekł karę zgodną z wnioskiem prokuratury. Uznał, że skonstruowana przez oskarżonego broń, której użył w zamachu, w świetle prawa klasyfikowana jest jako pistolet, a czyn wyczerpuje znamiona przestępstwa nielegalnego wystrzału z broni palnej.
Sprawca przyznał się na początku procesu
Yamagami przyznał się do winy już pierwszego dnia procesu. Zeznał, że motywem zbrodni miała być zemsta na Kościele Zjednoczeniowym. Matka sprawcy przekazała tej grupie religijnej ogromne darowizny, doprowadzając rodzinę do ruiny finansowej. Zabójca wierzył, że Abe był kluczowym ogniwem łączącym świat japoński polityki z tą organizacją. Obrona wnioskowała o 20 lat więzienia, twierdząc, że Yamagami był ofiarą zaniedbań i „przemocy religijnej”, i zasługuje na szansę w postaci resocjalizacji.
W teorii japońskie prawo dopuszcza zwolnienie warunkowe, ale w praktyce wnioski rozpatrywane są najwcześniej po 30 latach odbywania kary, a ze względu na rygorystyczne kryteria wyrok dożywocia niemal zawsze kończy się śmiercią skazanego w więzieniu.
Zamach na premiera
8 lipca 2022 roku 67-letni Abe został śmiertelnie postrzelony w miejscowości Nara na zachodzie kraju, podczas wiecu wyborczego swojej Partii Liberalno-Demokratycznej (PLD). Napastnik zbliżył się do polityka od tyłu i oddał do niego dwa strzały z samodzielnie wykonanej, dwulufowej broni. Mimo natychmiastowej interwencji służb Abe zmarł w miejscowym szpitalu uniwersyteckim z powodu utraty krwi. Morderca nie próbował uciekać z miejsca zdarzenia i został szybko obezwładniony.
Shinzo Abe był najdłużej urzędującym premierem w historii Japonii. Jego śmierć zapoczątkowała wewnętrzne śledztwo w PLD, które ujawniło kontakty ponad 100 parlamentarzystów z kontrowersyjnym Kościołem Zjednoczeniowym, co zachwiało zaufaniem społecznym do rządu.