Richard Grenell zwrócił uwagę, że w kontekście relacji z Europą najważniejszą kwestią zaprzątającą obecnie umysły Amerykanów jest wojna z Iranem. Były szef amerykańskiego wywiadu wyraził głębokie zaniepokojenie sposobem, w jaki sojusznicy z NATO reagują na to, co prezydent Donald Trump wprost określił jako zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Grenell wskazał, że USA spotykają się z odmową udostępniania baz i możliwości lądowania, a co za tym idzie – z brakiem możliwości prowadzenia operacji. Jako przykład podał Hiszpanię, która otwarcie sprzeciwia się amerykańskim działaniom.
Amerykanin podkreślił, że w Stanach Zjednoczonych toczy się obecnie poważna debata na temat NATO, ogromnych funduszy pompowanych w Sojusz przez Waszyngton oraz braku odpowiedniego podziału obciążeń między państwami członkowskimi.
Wywołana do odpowiedzi Liz Truss nakreśliła niezwykle pesymistyczny obraz sytuacji na Starym Kontynencie. Była szefowa brytyjskiego rządu oceniła, że Wielka Brytania znajduje się pod rządami socjalistów, którzy dążą do zaspokojenia żądań islamistów. Według Truss to właśnie troska o tę konkretną część elektoratu sprawiła, że Londyn nie opowiedział się jednoznacznie w konflikcie z Iranem i nie zaoferował swoich baz do przeprowadzenia uderzeń na reżim w Teheranie.
Była premier oskarżyła państwa europejskie o popełnianie gospodarczego samobójstwa. Wskazała, że poprzez rezygnację ze szczelinowania, porzucenie odwiertów ropy i gazu na Morzu Północnym oraz promowanie niestabilnej energii odnawialnej, Europa Zachodnia wystawiła się na potężne szoki energetyczne, licząc naiwnie, że Stany Zjednoczone ostatecznie ruszą jej na ratunek. Truss ostrzegła, że Wielka Brytania zmierza w stronę poważnego kryzysu finansowego, potęgowanego przez deindustrializację i ogromne zadłużenie.
Truss przypomniała również niedawne fiasko z próbą wysłania brytyjskiego okrętu wojennego na Bliski Wschód w odpowiedzi na irańskie ataki. Zestawiła tę niemoc z sukcesem Margaret Thatcher, która w latach 80. potrafiła wysłać grupę uderzeniową w celu obrony Falklandów. Zauważyła, że dziś kraj ten nie jest w stanie bronić własnych baz zlokalizowanych w Europie, co jest wynikiem rozrostu państwa opiekuńczego kosztem wydatków na obronność i ślepego podążania za modnymi hasłami o zerowej emisji netto.
Uderzając w obecnego premiera Wielkiej Brytanii, Truss zarzuciła mu grę dla przeciwnej drużyny i skupianie się na walce z tak zwaną islamofobią, podczas gdy w kraju narasta poważny problem szerzenia się prawa szariatu. Według byłej premier europejskie elity, w tym przywódcy w Brukseli, fundamentalnie nie wspierają już zachodniej cywilizacji. Jak jednak wyraźnie zaznaczyła, kraje Europy Środkowo-Wschodniej stanowią na tym tle pozytywny wyjątek.
Na zakończenie Truss zaapelowała o powoływanie w Wielkiej Brytanii ruchów na wzór amerykańskiego CPAC, aby skutecznie przeciwstawić się elitom, które zawiodły swój kraj.