Jak podała prokuratura, działania śledcze prowadzone przez Dyrekcję Generalną Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DGSI) wykazały, że prawdopodobnie wysłał on nagranie osobie znajdującej się w Rosji.
Śledczy wszczęli dochodzenie, dotyczące szkody dla ważnych interesów państwa. Mężczyźnie postawiono zarzuty m.in. dostarczania informacji obcemu mocarstwu, w tym przypadku - Rosji. Grozi za to kara 15 lat więzienia. Zarzuty dotyczą także działania w zmowie.
Źródło zbliżone do śledztwa, na które powołała się agencja AFP, powiedziało, że mężczyzna mieszkał w Hiszpanii. Zakłady, którymi się interesował to fabryka firmy Delair w miejscowości Labege koło Tuluzy. Kilka dni przed zatrzymaniem mężczyzny zakłady te zostały obrzucone „koktajlami Mołotowa”, które jednak nie eksplodowały.
Dziennik „Le Parisien” podał, że mężczyzna został zatrzymany koło zakładów. Firma Delair, która jest ważnym dostawcą dronów dla Ukrainy nie wypowiedziała się w tej sprawie.