Maja Chwalińska jest dziś jedną z najgłośniejszych postaci tegorocznego Roland Garros. Tenisistka z Dąbrowy Górniczej przeszła przez kwalifikacje, po drodze pokonała kilka wysoko notowanych rywalek i awansowała do półfinału turnieju. To największy sukces w jej dotychczasowej karierze, który sprawił, że mówi o niej nie tylko Polska, ale i cały tenisowy świat. Wraz z kolejnymi zwycięstwami internauci zaczęli przeszukiwać archiwa.
Tenis pojawił się w jej życiu przez przypadek
Choć dziś trudno wyobrazić sobie Maję Chwalińską bez rakiety w dłoni, jej przygoda z tenisem rozpoczęła się dość nieoczekiwanie. Pierwszy kontakt ze sportem miała dzięki szkolnemu programowi promującemu tenis wśród dzieci.
Nie pochodziła ze sportowej rodziny, a jej bliscy nie dysponowali środkami, które pozwalałyby bez problemu finansować kosztowną karierę zawodniczki. Duże znaczenie miało więc to, że przez pierwsze lata mogła trenować bez dodatkowych opłat. To właśnie wtedy zaczęła rozwijać talent, który po latach zaprowadził ją do światowej czołówki.
Tenisistka urodziła się w Miechowie, jednak dorastała w Dąbrowie Górniczej. Jak wspominał jej ojciec Tomasz Chwaliński, decyzja o związaniu życia z tenisem od początku należała wyłącznie do córki. Już jako dziecko wiedziała, czego chce, i konsekwentnie dążyła do realizacji swoich celów.
Droga na szczyt nie była łatwa
Za sukcesem osiągniętym w Paryżu kryją się lata ciężkiej pracy, wyrzeczeń i trudnych doświadczeń. Chwalińska wielokrotnie podkreślała, że na pewnym etapie kariery musiała zmierzyć się także z problemami natury psychicznej.
Tenisistka otwarcie mówiła o walce z depresją, która przez pewien czas znacząco utrudniała jej rozwój sportowy. Tym większe wrażenie robi obecny wynik osiągnięty na kortach Roland Garros. Dla wielu kibiców jest on dowodem nie tylko sportowych umiejętności, ale również ogromnej determinacji i siły charakteru.
Archiwalne nagrania podbijają internet
Największe emocje wśród kibiców wywołują dziś materiały nagrane wiele lat temu. Na jednym z nich 11-letnia Maja opowiada o swojej przyszłości z charakterystyczną dla siebie skromnością i realizmem.
„Liczę się, że to może nie wyjść, ale chciałabym w dorosłym życiu mieć coś związanego ze sportem, z tenisem. Jakby się nie udało być tenisistką, no to mogłabym być jakąś trenerką albo komentatorką”
- mówiła.
W innym materiale młoda zawodniczka mówiła o swoich największych marzeniach.
„No to na pewno być pierwsza na liście WTA, wygrać wielkiego szlema i olimpiadę”
- wskazywała.
"Jak się chce kimś być, to trzeba o to walczyć"
Jeszcze większe poruszenie wywołuje nagranie z 2014 roku. Dwunastoletnia wówczas Maja z ogromną pasją opowiadała o tym, czym jest dla niej tenis i dlaczego poświęca mu tak wiele czasu.
„Jak się chce kimś być w przyszłości to trzeba o to walczyć. Dlatego wstaję i idę na ten trening. Po to, aby później zostać tenisistką. Tenis to szczęście, to po prostu coś wspaniałego. Kocham w to grać i polecam to wszystkim. Trenuję cztery razy w tygodniu, ale we wtorki i czwartki gram jeszcze od szóstej do ósmej rano, ponieważ szkołę zaczynam później”
- podkreślała.
@polsatsport.pl Unikalny wywiad z Mają Chwalińską sprzed 11 lat z archiwum Polsatu Sport 🥹🎥
♬ oryginalny dźwięk - Polsat Sport
Marzenia były ważniejsze niż pieniądze
W sieci krąży również nagranie, na którym 14-letnia Chwalińska tłumaczy, co naprawdę motywuje ją do codziennych treningów.
„Tyle, ile ja z siebie daję, to nie jest po to tylko, żeby zarabiać później pieniądze, tylko po to, żeby spełniać swoje marzenia, bo to jest jednak moje marzenie, żeby wygrać jakiś wielki szlem lub olimpiadę, nie pieniądze”
- wyjaśniała.
Wspólna droga z Igą Świątek
Na początku kariery Maja Chwalińska często trenowała razem z Igą Świątek. Obie zawodniczki podróżowały na turnieje, reprezentowały Polskę na międzynarodowych imprezach i występowały wspólnie w deblu.