Niedzielne spotkanie 6. kolejki PKO BP Ekstraklasy miało dramatyczny przebieg. Lech szybko objął prowadzenie po trafieniach Antoniego Kozubala (6.) i Allahyara Sayyadmanesha (22.). Widzew wrócił do gry dzięki golom Karola Świderskiego (27.) i Mariusza Fornalczyka (53.), doprowadzając do wyrównania.
Lech wydarł zwycięstwo w Łodzi
Decydująca akcja nastąpiła w doliczonym czasie drugiej połowy. Po niepotrzebnym wyjściu Drągowskiego z bramki i nieporozumieniu z Marcelem Krajewskim piłkę do pustej bramki skierował Luis Palma, wykorzystując absurdalnie prostą sytuację, którą Vuković określił jako „trudną do zaakceptowania”.
Myślałem, że nasz pech skończył się po remisie ze Śląskiem 3:3. Tymczasem pada kuriozalna bramka i przegrywamy z bardzo dobrą drużyną. Mieliśmy remis w doliczonym czasie i szanse na punkt
– mówił szkoleniowiec.
Vuković bronił Drągowskiego, podkreślając jego dobry początek sezonu. "Nie zamierzam obwiniać Bartka ani kogokolwiek innego. To był mecz błędów, których my popełniliśmy o jeden więcej. Wyjście z bramki było niepotrzebne, bo Krajewski miał piłkę pod kontrolą" – tłumaczył.
Mimo porażki trener wskazał również pozytywy. "Nie jest łatwo wrócić z 0:2 przeciwko mistrzowi Polski. Pierwsza połowa była wyrównana, ze wskazaniem na nas. W drugiej Lech miał przewagę w posiadaniu, ale nie stworzył wielu sytuacji" – ocenił.