Gazeta Polska: Tygrys bez pazurów. MON rządzą Cezary Tomczyk z Mirosławem Różańskim Czytaj więcej!

Liczby mówią wszystko - kadrze bez Lewandowskiego ciężko zdobywa się punkty

150 meczów, 82 gole - to bilans prawie 16 lat występów Roberta Lewandowskiego w piłkarskiej reprezentacji Polski. Należy do niego wiele rekordów drużyny narodowej, a gdy go brakuje, to - zwłaszcza w meczach o stawkę, jak to będzie miało miejsce w niedzielę z Holandią - kadrze idzie jak po grudzie.

Robert Lewandowski doznał kontuzji w meczu z Turcją
PZPN - pzpn.pl

Snajper Barcelony z powodu naderwania mięśnia dwugłowego uda, jakiego nabawił się w poniedziałkowym meczu towarzyskim z Turcją (2:1), opuści inauguracyjne spotkanie biało-czerwonych w mistrzostwach Europy z Holandią w Hamburgu. To będzie bezprecedensowa sytuacja, gdyż do tej pory - od 2012 roku - Lewandowski wystąpił we wszystkich 18 meczach reprezentacji Polski w wielkich turniejach, do tego zawsze w pełnym wymiarze czasu, niezależnie, czy mecz trwał 90, czy 120 minut.

Prawie 36-letni napastnik premierowy występ w narodowych barwach zaliczył 10 września 2008 roku w spotkaniu eliminacji mistrzostw świata z San Marino. Ówczesny trener Leo Beenhakker wpuścił go wówczas na boisko w 59. minucie, a osiem minut później młody napastnik cieszył się z pierwszego trafienia w narodowych barwach, ustalając wynik na 2:0. Wcześniej golami uczcił pierwsze występy w ówczesnej drugiej lidze w Zniczu Pruszków, w ekstraklasie w Lechu Poznań, a później w Bayernie Monachium.

Dotychczas aż 150 razy założył koszulkę z orzełkiem na piersi, uzyskał w niej 82 gole i od wielu lat jest liderem oraz kapitanem kadry narodowej. Przez prawie 16 lat od debiutu występów mógł uzbierać ponad 180, ale z racji przemęczenia, rzadziej urazów, część spotkań opuścił, choć w zdecydowanej większości towarzyskich.

Gdy już był podstawowym zawodnikiem reprezentacji, po raz pierwszy w potyczce o punkty zabrakło go we wrześniu 2013 roku, a Polacy pokonali na wyjeździe San Marino 5:1. Cztery dni wcześniej w meczu z Czarnogórą (1:1) "Lewy" doznał stłuczenia więzadła w kolanie.

Kolejna absencja Lewandowskiego w spotkaniu o stawkę miała miejsce dopiero w listopadzie 2018, a zespół prowadzony wówczas przez Jerzego Brzęczka zremisował w Guimaraes z Portugalią w Lidze Narodów 1:1. Pięć dni wcześniej zagrał pełne 90 minut w towarzyskiej konfrontacji z Czechami (0:1), choć już wcześniej uskarżał się na ból w kolanie. Na szpicy zastąpił go Arkadiusz Milik, który z rzutu karnego zdobył wyrównującą bramkę. 

Niespełna dwa lata później Lewandowskiego zabrakło w wyjazdowych starciach Ligi Narodów z... Holandią, przegranym 0:1, oraz Bośnią i Hercegowiną, wygranym 2:1, z powodu... urlopu. Był to pandemiczny rok 2020, kiedy wiosną ze względu na pandemię koronawirusa wstrzymano wszystkie rozgrywki. UEFA w sierpniu zdecydowała się dokończyć rywalizację w Lidze Mistrzów w postaci miniturnieju, zakończonego triumfem Bayernu Monachium, z polskim piłkarzem w składzie, który z dorobkiem 15 trafień został królem strzelców edycji 2019/20.

Kilka miesięcy później selekcjoner Brzęczek stracił posadę, a zastąpił go Paulo Sousa. Wiosną 2021 z opóźnieniem ruszyły eliminacje do mundialu w Katarze. Gol Lewandowskiego uratował Polakom punkt w debiucie Portugalczyka w Budapeszcie z Węgrami (3:3), później strzelił dwie bramki Andorze na pustym stadionie Legii, bo obowiązywały jeszcze restrykcje sanitarne wynikające z pandemii, ale w 63. minucie kapitan opuścił boisko. Okazało się, że doznał urazu i kilkanaście godzin później gruchnęła wiadomość: "Kontuzjowany Lewandowski nie zagra z Anglią na Wembley".

Przerwa napastnika Bayernu miała trwać 5-10 dni, a wrócił na boisko trzy tygodnie później. Bez niego kadra, mimo odważnej gry i pochlebnych recenzji, nie poradziła sobie na Wembley przegrywając 1:2. W listopadzie 2021 Lewandowski opuścił kończące grupową część kwalifikacji mistrzostw świata spotkanie z Węgrami. Na PGE Narodowym Polacy przegrali 1:2, a wokół absencji kapitana było sporo niedomówień i kontrowersji. To wtedy też zaczęły się psuć relacje nowego szefa PZPN Cezarego Kuleszy z trenerem Sousą.

Trzy dni wcześniej biało-czerwoni, m.in. po dwóch golach "Lewego", pokonali na wyjeździe Andorę 4:1 i zapewnili sobie udział w barażach. Po powrocie do kraju ogłoszono, że nie tylko on, ale i Kamil Glik, nie wystąpią przeciw Madziarom, choć w przypadku reprezentacyjnego obrońcy chodziło o uniknięcie żółtej kartki, która wykluczałaby go z udziału w spotkaniu barażowym. "Już na początku zgrupowania trener Sousa uzgodnił z Robertem, że jeśli sytuacja będzie rozstrzygnięta, to zagra cały mecz z Andorą, a z Węgrami nie pojawi się na boisku" - tłumaczył ówczesny rzecznik związku Jakub Kwiatkowski.

Lewandowski nie został wpisany do meczowego protokołu, ale zasiadł na ławce rezerwowych w roli "straszaka", bo nagle uświadomiono sobie, że w przypadku porażki - do której doszło - Polacy mogą stracić rozstawienie w barażach, co by oznaczało, że swój półfinał musieliby zagrać na wyjeździe, a nie na własnym terenie. Tak też się stało, ale z uwagi na wykluczenie z rywalizacji międzynarodowej Rosji sprawy przybrały później całkiem inny obrót.

Przegrana z Węgrami oznaczała też przerwanie trwającej ponad siedem i pół roku passy bez porażki biało-czerwonych na reprezentacyjnej arenie.

Kolejna absencja Lewandowskiego to spotkanie Ligi Narodów z... Holandią w czerwcu 2022 w Rotterdamie, zakończone remisem 2:2. W krótkim czasie Polacy grali trzy trudne spotkania i selekcjoner Czesław Michniewicz zdecydował, że przeciw "Pomarańczowym" lider kadry odpocznie. Goście prowadzili już 2:0, ale w drugiej połowie stracili dwa gole. Holendrzy byli w końcówce bliżej zwycięstwa, lecz nie wykorzystali rzutu karnego, a w polskiej bramce świetnie spisywał się Łukasz Skorupski.

W październiku ubiegłego roku, gdy Michał Probierz szykował się do debiutu w roli selekcjonera, a biało-czerwoni mieli spróbować uratować słabe w swoim wykonaniu eliminacje Euro 2024, Lewandowski doznał urazu stawu skokowego w meczu Ligi Mistrzów między Barceloną a FC Porto.

W Thorshavn Polacy poradzili sobie z Wyspami Owczymi wygrywając 2:0, ale już trzy dni później w Warszawie nie dali rady Mołdawii, co jeszcze bardziej skomplikowało ich sytuację w grupie eliminacyjnej. Skończyło się barażami i szczęśliwym rozstrzygnięciem w Cardiff, które pozwoliło piłkarzom z orzełkiem na piersi zapewnić sobie piąty w historii i rzędu udział w mistrzostwach Europy.

Zatem ogólny bilans dziewięciu spotkań o punkty bez udziału Lewandowskiego to trzy zwycięstwa, ale z teoretycznie najsłabszymi rywalami (San Marino, Bośnia i Hercegowina, Wyspy Owcze), trzy remisy (Portugalia, Holandia, Mołdawia) i trzy porażki (Holandia, Anglia, Węgry).

Teraz kapitanowi-rekordziście już po raz trzeci nie dane będzie zmierzyć z "Pomarańczowymi". To wyjątkowo pechowy dla niego rywal, gdyż wszystkie jego trzy występy przeciw temu zespołowi zakończyły się porażkami. I choć Lewandowski w narodowych barwach strzelił bramki już 37 różnym drużynom, to Holandii na tej liście nie ma.

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

 

#Robert Lewandowski #kontuzja Lewandowskiego #reprezentacja Polski #Euro 2024 #piłka nożna

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

tm
Wczytuję ocenę...
Wideo