Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Legia pogrążyła Widzew w ostatniej akcji. Papszun wskazał klucz do zwycięstwa

To była jedna decydujących bitew o utrzymanie w piłkarskiej Ekstraklasie. Legia Warszawa pokonała Widzew Łódź 1:0 po dramatycznej końcówce i golu Rafała Adamskiego w 97. minucie. Trener Marek Papszun podkreślał determinację zespołu i chwalił Legionistów za walkę do końca.

Legia Warszawa wróciła do gry po bolesnej porażce z Lechem i zrobiła to w najlepszy sposób, jaki można sobie wyobrazić. Gdy wszystko wskazywało na bezbramkowy remis z Widzewem, w ostatniej akcji meczu piłkę do bramki wcisnął Rafał Adamski, dostawiając stopę po strzale Bartosza Kapustki. Stadion eksplodował, jakby Legia właśnie zdobyła mistrzostwo, a Marek Papszun nie ukrywał, że to zwycięstwo ma dla jego drużyny ogromne znaczenie.

Legia o krok od utrzymania, Widzew pod kreską

Byliśmy bardziej zdeterminowani. Gratuluję piłkarzom. Kibice po raz kolejni byli naszym 12. zawodnikiem. To zwycięstwo jest dla nich nagrodą. W ostatniej akcji meczu strzelamy gola. Tego nie dało się lepiej wyreżyserować

– podkreślał szkoleniowiec, dla którego był to jubileuszowy, 200. mecz w Ekstraklasie.

Spotkanie nie należało do widowiskowych – obie drużyny walczą o utrzymanie i to było widać w każdym kontakcie z piłką. Legia dominowała w posiadaniu, ale długo nie potrafiła przełożyć tego na sytuacje. Widzew bronił nisko, licząc na remis, który wymykał się z rąk dopiero w doliczonym czasie meczu,

W końcówce trochę szczęścia zabrakło i zostajemy bez punktu, na który uważam, że zapracowaliśmy i który byśmy szanowali

– oceniał Aleksandar Vuković, który wrócił na Łazienkowską jako trener rywala. Łodzianie pozostają w strefie spadkowej, a przed nimi trzy mecze, które mogą zdecydować o ich przyszłości.

Dla Legii to zwycięstwo może okazać się kluczowe. Zespół awansował na dziewiąte miejsce i znacząco oddalił się od strefy spadkowej, mimo że w meczu z Widzewem stracił dwóch skrzydłowych – Pawła Wszołka i Arkadiusza Recę. Papszun nie ukrywa, że teraz celem jest szybkie postawienie kropki nad „i”.

Jedna wygrana powinna dać nam utrzymanie. Do Niecieczy jedziemy po swoje

– zapowiedział.

Źródło: pap, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej