Kilka dni po przykrej porażce z Ukrainą Polacy, którzy nie awansowali na piłkarskie mistrzostwa świata zmierzyli się z innym nieobecnym na mundialu - Nigerią. Chociaż afrykański zespół do Warszawy przyjechał bez kilku największych gwiazd, to jednak sprawił Biało-czerwonym sporo kłopotów.
Potulski na kłopoty
Gospodarze na PGE Narodowym wystąpili w optymalnym składzie z Robertem Lewandowski, Piotrem Zielińskim, Nicolą Zalewskim, Sebastianem Szymańskim i Jakubem Kamińskim. Jedynym zaskoczeniem w wyjściowej jedenastce był właściwie 18-letni Kacper Potulski. Młody obrońca FSV Mainz w niedzielę zadebiutował w seniorskiej reprezentacji przeciw Ukrainie, a w środę był najjaśniejszym punktem Biało-czerwonych w pierwszej połowie.
Potulski w drugim występie w kadrze wpisał się na listę strzelców. Nastolatek wykorzystał zamieszanie w polu karnym po rzucie rożnym i doprowadził do remisu. Wcześniej gola dla gości zdobył Moses Simon.
Kacper Potulski wyrównuje w spotkaniu z Nigerią!
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 3, 2026
🔴📲 OGLĄDAJ 👉 https://t.co/1xQZwf0dAB pic.twitter.com/KsEegXkVIW
Nigeryjczycy w przerwie wymienili sześciu piłkarzy, a trener Jan Urban tym razem postanowił nie dokonywać żadnych roszad. Dopiero gdy upłynęła godzina gry na murawie pojawili się Norbert Wojtuszek i Kacper Kozłowski.
Bomba na koniec
Ten drugi wyróżnił się przede wszystkim zagraniem piłki ręką we własnym polu karnym. Po analizie VAR sędzia wskazał na jedenasty metr, a karnego pewnie wykorzystał Paul Onuachu.
Biało-czerwoni mieli swoje okazje do zmiany wyniki, jednak nie potrafili ich wykorzystać i trzecia z rzędu porażka reprezentacji pod wodzą Urbana wisiała w powietrzu. Kiedy arbiter nabierał powietrza w płuca by odgwizdać koniec meczu z dystansu huknął Przemysław Wiśniewski. Obrońca Widzewa został bohaterem ostatniej akcji, bo piłka wpadła do siatki.