Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Największa medalowa nadzieja Polaków na igrzyskach? "Dopiero się rozkręcam"

Damian Żurek zdobywając złoty medal mistrzostw Europy w łyżwiarstwie szybkim potwierdził, że będzie należał do grona faworytów wśród sprinterów na igrzyskach w Mediolanie. - Dopiero rozkręcamy się z formą. Jestem zadaniowcem i do zbliżających się igrzysk podchodzę ze spokojną głową – podkreślił.

Damian Żurek po swój pierwszy w karierze indywidualny tytuł mistrza Europy sięgnął w piątek na dobrze znanym sobie torze w Tomaszowie Mazowieckim. 26-letni sprinter dość pewnie zwyciężył na dystansie 1000 m z czasem 1.08,55. Jak przyznał, zdobywając złoto spełnił swoje dziecięce marzenie, a także potwierdził bardzo dobrą formę w sezonie olimpijskim.

Żurek ze złotem mistrzostw Europy

Dodał przy tym, że jeszcze kilka dni temu nie był pewny swojej dyspozycji, bo – jak tłumaczył – w poprzedni weekend zachorował, lecz to nie przeszkodziło mu w odniesieniu sukcesu.

Pokazałem już nie jeden raz, że może być dużo przeciwności losu, a ja i tak wstaję i walczę do samego końca. Taki mam charakter. Z tego medalu jestem bardzo dumny i cieszę się, że zdobyłem go przed własną publicznością, swoją rodziną i wszystkimi bliskimi. To naprawdę coś pięknego

– powiedział Żurek.

Przygotowania do igrzysk olimpijskich

Pochodzący z Tomaszowa Mazowieckiego łyżwiarz zaznaczył, że mistrzostwa Europy są dla niego i jego kolegów z kadry kolejnym etapem przygotowań do igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo, które rozpoczną się 6 lutego.

Mamy za sobą zgrupowanie w Inzell. Trenowaliśmy tam dość ciężko i dopiero rozkręcamy się z formą. Ten medal pokazuje, że wszystko idzie zgodnie z planem. To optymistyczne, że mimo ciężkich treningów, potrafię stanąć na starcie i przejechać super bieg. Cieszę się z tego i mam nadzieję, że szczyt formy jeszcze przede mną

– podkreślił.

Jak mówił, jest zadaniowcem i w tym sezonie ma do wykonania jeszcze swoje cele. Tłumaczył, że realizuje je krok po kroku – od zdobycia kwalifikacji olimpijskiej i dobre starty w Pucharze Świata, przez mistrzostwa Europy, po najważniejszą imprezę czterolecia.

Nie chcę tutaj dmuchać żadnego balonika, ale igrzyska to jest nasza docelowa impreza i w Mediolanie chcę pokazać się z jak najlepszej strony. Wiem, że zdobycie olimpijskiego medalu nie będzie łatwe, bo na starcie z takim samym celem stanie 30 zawodników, a w sprincie tysięczne, setne sekundy decydują o podium. Podchodzę jednak do tego wszystkiego ze spokojną głową, bo życie nauczyło mnie, że można się nakręcać i marzyć, a później dzieją się rzeczy, na które nie mamy wpływu

– przyznał Żurek.

Przekonywał, że cała grupa polskich sprinterów od kilku lat potwierdza przynależność do światowej czołówki światowej. - To nie my patrzymy już na innych, lecz cały świat przygląda się nam i naszym metodom pracy. Konsekwentnie dążymy do celu, mieliśmy ułożony plan na cztery lata. Systematyczna praca, którą wykonaliśmy razem z trenerem Arturem Wasiem przynosi efekty w regularnym stawaniu na podium w Pucharze Świata, czy mistrzostw Europy – wyjaśnił.

W obecnym sezonie sprinter Pilicy Tomaszów Mazowiecki bardzo dobrze spisuje się w cyklu PŚ. W klasyfikacji generalnej na 500 m ustępuje jedynie Amerykaninowi Jordanowi Stolzowi, a na 1000 m zajmuje trzecie miejsce za reprezentantem USA oraz nieobecnym w tomaszowskiej Arenie Lodowej Holendrem Jenningiem De Boo.

Źródło: pap, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane