- W moim kontrakcie jest klauzula, że jeśli spadniemy, to dobiega on końca. Tak więc to był mój ostatni mecz w Lechii. Jestem zły, jestem sfrustrowany, zwłaszcza dlatego, że dzisiaj powinniśmy być na dwunastym miejscu w tabeli z 43 punktami - podkreślił nawiązując do kary pięciu ujemnych punktów, jaką gdański klub otrzymał za nieprzestrzeganie przepisów licencyjnych.
Carver wziął na siebie odpowiedzialność za wyniki siedmiu ostatnich meczów, w których Lechia poniosła sześć porażek i raz zremisowała, ale dodał, że inne osoby w klubie też powinny odpowiedzieć za to co się stało.
Zaczęliśmy sezon od pięciu ujemnych punktów, ale dopiero po sześciu kolejkach, w których zdobylismy tylko dwa punkty, udało się wzmocnić drużynę trzema piłkarzami, takimi jak Matej Rodin, Aleksandar Cirkovic i Alex Paulsen. Potem mieliśmy dobrą serię. Dotrwaliśmy do zimy i wtedy należało pozyskać dwóch doświadczonych piłkarzy. Sprowadzono jednak dwóch młodych, którzy mogą, choć to nie wiadomo, być przyszłością Lechii. W końcowej fazie sezonu, gdy przyszły kontuzje i zawieszenia za kartki, takich dwóch doświadczonych graczy mogłoby nam pomóc. Wszyscy przecież widzieli, jak wąską mamy kadrę. Wcześniej mówiłem, że czasami ucieka się przed przeznaczeniem, ale w końcu ona nas dogoniło
– podsumował.
Anglik zwrócił też uwagę, że jedną z przyczyn spadku Lechii była słaba postawa w defensywie. - Gdy się traci najwięcej bramek w lidze, zazwyczaj się spada i nie jest żadnym pocieszeniem, że zdobyliśmy ich tyle samo, co mistrz Polski Lech Poznań - zauważył.
Carver podziękował swoim współpracownikom oraz kibicom za wsparcie, zapewnił też że będzie kibicował Lechii i zaapelował do piłkarzy, którzy mają z klubem ważne kontrakty, aby pracowali nad powrotem gdańskiego klubu do ekstraklasy.