Ze względu na zapadające ciemności organizatorzy podjęli wieczorem decyzję o przełożeniu przerwanych spotkań na dzień następny.
Lepiej mecz rozpoczął Japończyk, który dzięki jednemu przełamaniu podania rywala odskoczył na 3:1. Potem jednak cztery kolejne gemy zdobył Kubot i dalej gra toczyła się zgodnie z regułą własnego serwisu.
Doszło do tie-breaka, w którym przy stanie 6-5 Polak nie wykorzystał setbola. Udało mu się to przy drugiej okazji.
Po wygranej "dogrywce" tenisista z Lubina wyraźnie poczuł się pewniej. Rozstrzygnął losy drugiej partii wynikiem 6:3.
Jeszcze lepiej gra układała się Kubotowi w trzecim secie, w którym szybko objął komfortowe prowadzenie 5:1. Jednak od tego momentu Ito zaczął strzelać piłkami po narożnikach kortu, natomiast w grę Polaka wkradł się pewien chaos spowodowany chęcią szybkiego dokończenia meczu.
W efekcie kilku niepotrzebnych błędów i nieprzygotowanych zbyt dobrze wypadów do siatki - zakończonych minięciami - zrobiło się nerwowo. Najpierw stracił swój serwis na 2:5, a następnie nie zdołał przełamać podania przeciwnika.
Przy stanie 5:3 i 30-30 nagle się rozpadało i tenisiści musieli się udać do szatni.
