- Paraliż działań komisji ds. rosyjskich wpływów był jedną z najpilniejszych decyzji Donalda Tuska, ponieważ nie chciał on, aby Polacy poznali prawdę o polityce jego rządu - ocenił w rozmowie z red. Katarzyną Gójską na antenie Telewizji Republika poseł PiS Marcin Przydacz. Polityk stwierdził, że gdyby w czasie eskalacji napięcia ze strony Rosji rządziła Platforma Obywatelska, to Polska byłaby narażona na rosyjskie działania destabilizacyjne. Wskazał też, że w zamian za wizje międzynarodowych synekur zarówno Donald Tusk, jak i typowany na szefa MSZ Radosław Sikorski mogą nakłaniać Ukrainę do pokoju zawartego kosztem ustępstw wobec Kremla.