Wczoraj przez wiele godzin trwało umacnianie wałów na wrocławskich Marszowicach. Tymczasem mieszkańcy położonych niżej osiedli: Stabłowic, Leśnicy, Złotników i Jarnołtowa, którym również grozi zalanie, alarmują, że na miejscu nie pojawiły się jakiekolwiek służby. - Sytuacja jest dramatyczna, przerażenie ogromne, a poczucie całkowitego opuszczenia przez władze miasta Wrocław jest niemożliwe do opisania. Jak można rodzinom z małymi dziećmi nie okazać nawet odrobiny wsparcia? Dlaczego chociaż 100 żołnierzy z tego 1000 po drugiej stronie rzeki nie przyjdzie nam pomóc? - pytają w sieci zdesperowani mieszkańcy.
- Skutki tej powodzi będą usuwane jeszcze przez wiele tygodni, ale dokładnie jak długo to potrwa, trudno przewidzieć. W gotowości cały czas pozostaje prawie 700 strażaków z PSP, których wspierają druhowie-ochotnicy oraz żołnierze WOT. Stany alarmowe rzek są przekroczone w kilku punktach. Sytuacja się stabilizuje, ale dalej mamy miejsca, gdzie strażacy pracują na okrągło - tłumaczy w rozmowie z Niezalezna.pl brygadier Aneta Gołębiowska, rzecznik prasowy Śląskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.