13 grudnia mija rok od zaprzysiężenia rządu Donalda Tuska. Przez ten czas polityka wewnętrzna i zewnętrzna Polski uległy diametralnej zmianie. Zamiast merytoryki jest polowanie na czarownice, straszenie poprzednikami, szukanie haków i polityczna szopka w kluczowych obszarach funkcjonowania państwa. Sto konkretów okazało się niczym innym jak chwytem marketingowym, mającym przywrócić ekipę Tuska do władzy. W polityce zagranicznej rząd działa w myśl zasady „byle nie urazić Berlina”, a pod względem obronności był to rok stagnacji i zmarnowanych szans.