Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Zwolnieni i zapomniani górnicy z PG Silesia. "Zostawili nas bez grosza"

Minęło pół roku od głośnego podziemnego protestu górników z "Silesii". Część pracowników, którzy święta spędzili pod ziemią, zostało zwolnionych. Z apelem do mediów zwrócił się Grzegorz Babij, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ "Solidarność" przy PG "Silesia" w Czechowicach-Dziedzicach. "Dzisiaj ludzie, którzy walczyli o innych są pozbawieni środków do życia..." - napisał Babij, któremu także wręczono wypowiedzenie z pracy.

Krystyna i Eugeniusz Paszek stracili pracę w "Silesii", jako jedni z pierwszych. On przepracował w kopalni blisko 40 lat, ona 11. Pan Eugeniusz pracował na dźwigu przy rozładunku towarów, pani Krystyna przy przeróbce węgla.

- Mąż miał rok do emerytury, a ja 3 lata. Mąż skończył pracę i poprosili go, żeby przyszedł do biura tam dostał wypowiedzenie. Ja swoje otrzymałam następnego dnia. Miałam wizytę lekarską, bo w październiku byłam na operacji kręgosłupa, wróciłam do domu i... kurier przyniósł mi dokumenty. Zostawili nas bez grosza, teraz sąd zaproponował nam negocjacje. Nie zgodziliśmy się. Chodzi nam o godność. Nas już na pewno nie przywrócą do pracy. Jest nam bardzo przykro, bo źle nas potraktowali. Zresztą nie tylko nas, mnie jest też żal tych zwolnionych młodych chłopaków - mówi nam pani Krystyna Paszek.

- Generalnie nie można zwolnić człowieka rok przed emeryturą, ale wystarczy, że zakład jest w restrukturyzacji, jak PG "Silesia" i już prawo tej zasady nie obejmuje - zwraca uwagę Eugeniusz Paszek. - To podobnie, jak ma się sprawa ze zwolnieniem pana Babija, prawo chroni przewodniczącego związków, ale jeśli zakład jest w restrukturyzacji...

"Mamy tu do czynienia z oszustami"

Grzegorz Babij, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ "Solidarność" przy PG "Silesia" w Czechowicach-Dziedzicach: - Sytuacja pracowników, którzy zostali zwolnieni w lutym i w maju - blisko 120 osób, jest bardzo trudna. Nie otrzymali ostatnich wypłat, żadnych odpraw, odszkodowań ani zaległych świadczeń. Ze strony pracodawcy mamy tu do czynienia z oszustami, i biorę za te słowa pełną odpowiedzialność. Właściciel PG "Silesia" oszukał ludzi nie dotrzymując słowa, nie dotrzymując porozumienia z 29 grudnia ub.r., gdzie nikt z załogi nie miał zostać zwolniony, bo cała miała przejść z PG "Silesia" do spółki "Bumech", a uczestnicy protestu pod ziemią mieli nie być szykanowani. Tymczasem prawie wszyscy, 20 osób, którzy protestowali pod ziemią zostało zwolnionych. Sprawy są w sądach, ale jeszcze nawet nie zostały wyznaczone terminy rozpraw. Przewlekłość tych postępowań też przekłada się na to, że ci ludzie są w coraz większej biedzie. Pracy nie ma. Usłyszałam w mediach od pracodawcy, że przecież jest mnóstwo ofert pracy i ci ludzie bez problemu znajdą sobie nową posadę. Nie znaleźli. To schorowani ludzie, zmęczeni pracą na kopalni, i dla nich ofert pracy nie ma. Mamy żal do instytucji państwowych, które powinny bronić pracowników. Może i to robią, ale nie wyciągają konsekwencji wobec przypadków łamania prawa.

"Kopalnia jest fatalnie zarządzana"

- Kopalnia jest fatalnie zarządzana. "Bumech" właściciel kopalni "Silesia", doprowadził ją do agonii. A teraz przejął ją w dzierżawę i próbuje wygospodarować nową ścianę węgla, ale to idzie jak krew z nosa. Ta ściana miała zresztą ruszyć w listopadzie ub.r., a mamy lipiec następnego i nic się nie zmieniło. Przy okazji protestu pod ziemią, a później porozumienia z 29 grudnia ub.r., pracownicy wystąpili z prośbą do rządu Donalda Tuska, by górnicy mogli odchodzić z pracy na takich samych zasadach, jak osoby pracujące w spółkach skarbu państwa, mieć prawo do osłon, urlopów górniczych i do alokacji do innych kopalń, np. do PGG. Obecny w trakcie podpisania porozumienia Miłosz Motyka, minister energii zobowiązał się, by ta ustawa była gotowa do 28 lutego tego roku. Obecnie jest dopiero w konsultacjach społecznych. Czytałem dokument. Ci, którzy walczyli za innych - w czasie protestu pod ziemią, narażali się, zostali bestialsko zwolnieni według standardów rosyjskich, czy białoruskich, nie będę nią objęci. My, jako związki zawodowe zaopiniowaliśmy ją negatywnie. Ten projekt ustawy przygotowało Ministerstwo Energii.

"Kopalnia jest bankrutem"

-To było działanie celowe, najpierw postawić ją w stan sanacji czyli restrukturyzacji, np. po pikiecie w lutym tego roku, gdy pracownicy protestowali pod kopalnią, właściciel pan Sutkowski powiedział, że kopalnia jest bankrutem. Nie przeszkadzało to wystąpić do Ministerstwa Klimatu i Środowiska o dzierżawę kopalni. Zgodę na to "Bumech" dostał. Po co, to właściciel "Silesii" zrobił?  Po to, żeby ulokować w PG "Silesia" wszystkie długi, a cały majątek przejąć pod "Bumech", a to są miliony złotych, w postaci choćby nieruchomości. I rządzący na to patrzą... - dodaje z goryczą Grzegorz Babij.

"Naszym celem jest utrzymanie ok. 1000 miejsc pracy"

- (...) "Bumech" konsekwentnie realizuje postanowienia porozumienia z 29 grudnia 2025 r., umowy dzierżawy zorganizowanej części przedsiębiorstwa PG "Silesia" (ZCP) i przepisów prawa. Naszym celem było utrzymanie ok. 1000 miejsc pracy i zapewnienie godnej i dobrze płatnej pracy - podkreśla Jonasz Drabek, prezes zarządu "Bumech" S.A. w informacji przesłanej do Niezalezna.pl. -Przeniesienie koncesji z PG "Silesia" na "Bumech" było jednym z dwóch kluczowych warunków wejścia w życie umowy dzierżawy. Bez niej nie można byłoby, zgodnie z prawem prowadzić działalności górniczej. Dalsze spokojne i zgodne z planem funkcjonowanie ZCP uzależnione jest od kontynuowania dotychczasowej działalności - wydobycia węgla. Przeniesienie koncesji było decyzją administracyjną i nie ma nic wspólnego z zatrudnieniem i kwestiami społecznymi. Spółka podejmuje intensywne działania ukierunkowane na jak najszybsze uruchomienie nowej ściany. Ten proces jest bardzo zaawansowany i liczymy, że w najbliższych dniach uruchomione zostanie wydobycie. Sprzedaż węgla z nowej ściany umożliwi funkcjonowanie, a tym samym doprowadzi do utrzymania miejsc pracy w Czechowicach. Obserwując lokalny, czechowicki rynek pracy, utrzymanie tych miejsc jest szczególnie ważne, chociażby w kontekście ogłoszonych zwolnień grupowych w innych dużych przedsiębiorstwach w Czechowicach.

"To uzgodniono przy stole rozmów"

Z kolei Departament Komunikacji - Ministerstwa Energii poinformował nas, pod dokumentem nikt się nie podpisał, że zgodnie z porozumieniem z 29 grudnia 2025 r. strona rządowa zrealizowała swoje zobowiązania – w terminie przygotowano projekt zmian legislacyjnych dotyczących KWK „Silesia”, ujęto go w Wykazie prac Rady Ministrów i skierowano do dalszego procedowania.

-"To nowelizacja obejmująca instrumenty osłonowe dla pracowników w sytuacjach upadłościowych przedsiębiorstw górniczych – w tym mechanizmy alokacji zatrudnienia oraz świadczenia zabezpieczające dla osób bezpośrednio związanych z wydobyciem i przeróbką węgla. Innymi słowy – rozwiązania odpowiadające temu, co zostało uzgodnione przy stole rozmów" - czytamy dalej w informacji z ME.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska