W marcu 2026 r. prokuratura częściowo umorzyła śledztwo prowadzone m.in. w sprawie tzw. zdrady dyplomatycznej w związku z katastrofą smoleńską. Chodzi o wątki odstąpienia od „ustnej umowy” między Polską a Rosją ws. wspólnego prowadzenia śledztwa oraz niezawnioskowania przez polską stronę o powołanie wspólnego zespołu śledczego.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”
Chodzi o wielowątkowe śledztwo wszczęte 31 sierpnia 2016 r.
W toku pozostawał wówczas wątek główny śledztwa, dot. działania na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej w okresie od kwietnia 2010 r. do stycznia 2011 r. przez polskich funkcjonariuszy publicznych poprzez zawarcie niekorzystnej umowy międzynarodowej z Federacją Rosyjską dotyczącej wyboru mechanizmu prawnego właściwego dla prowadzenia badania przyczyn katastrofy samolotowej.
Prokuratura umarza sprawę
Teraz zapadła decyzja o umorzeniu przez prokuraturę tego wątku, a także czterech innych, co w praktyce oznacza zakończenie w całości umorzeniem postępowania wszczętego w 2016 r.
- Postępowanie wykazało, że zachowanie władz polskich w 2010 r. nie wyczerpywało żadnych znamion przestępstwa zdrady dyplomatycznej, w tym w szczególności władze polskie nie działały na szkodę RP i nie miały takiego zamiaru
- oświadczył rzecznik Prokuratury Krajowej, prok. Przemysław Nowak.
Przypomniał, że śledczy odmawiali już wszczęcia postępowań w tej sprawie w związku z zawiadomieniami, jakie wpływały krótko po katastrofie smoleńskiej. Dodał, że w trwającym przez 10 lat postępowaniu przesłuchano 488 świadków.
Nowak przekonywał, że "była konieczność współpracy na poziomie eksperckim między komisjami, a my, strona polska, oczywiście nie mieliśmy wpływu na to, jakie postępowania i w jakim trybie prowadzi Rosja".
Konwencja chicagowska. Prokuratura: Najlepszy wybór
"Natomiast mieliśmy wpływ wyłącznie na to, czy zgodzimy się na takie czy inne zasady współpracy z Rosją, czy będziemy dążyli do innych zasad przy wyjaśnianiu eksperckim" - nadmienił. W jego ocenie były cztery możliwość współpracy, w tym jedna - wykluczająca pozostałe.
Zdecydowano się na wybór modelu współpracy na podstawie załącznika 13 do tzw. konwencji chicagowskiej. W ocenie krytyków wyboru tego modelu - wskazywano na status wojskowy lotu rządowego Tu-154M (konwencja dotyczy lotnictwa cywilnego), a także skutki w postaci znacznego wpływu Rosji na postępowanie.
- Rosja rozpoczęła swoje czynności w trybie załącznika 13 i Polska zaczęła ze stroną rosyjską współpracę w tym trybie. Prokurator po 10 latach postępowania uznał - w sposób nie budzący wątpliwości - że ta metoda była najkorzystniejsza dla interesów RP i nie było żadnej korzystniejszej alternatywy
- stwierdził Przemysław Nowak.
Dodał, że w kontekście przestępstwa zdrady dyplomatycznej "nie działo się to na szkodę RP", a także "brakuje tu aspektu działania umyślnego".
- Wszystkie dowody wskazują, że [rządzący] chcieli w najlepszym zakresie zabezpieczyć interesy RP. Tego zamiaru nie można oceniać z perspektywy późniejszych skutków czy zachowania strony rosyjskiej, niewypełnienia zobowiązań. Trzeba to oceniać z perspektywy czasu, kiedy władza działała - powiedział rzecznik prokuratury.
Umorzony wątek memorandum Millera
Umorzono także wątek podpisania w maju 2010 przez szefa MSWiA, Jerzego Millera, memorandum dot. przekazania Polsce zapisów z rejestratorów.
- Zawiadamiający wskazywali, że Miller działał umyślnie, ponieważ podpisał memorandum, na podstawie którego Rosjanie zobowiązali się wyłącznie przekazać kopie zapisów oraz fakultatywnie oryginały po zakończeniu śledztwa. Prokurator wskazał, że nie zostały wyczerpane żadne znamiona zdrady, dlatego ze Miller dokonał wszystkich czynności by podpisać najbardziej korzystne memorandum. To umowa dwustronna i zależy od postawy drugiej strony. (…) Rzeczywisty wybór był taki - albo podpisać i uzyskać kopie zapisów z obietnicą oryginałów, albo nie podpisywać i nie otrzymać nic - tłumaczył Nowak.
Dodał, że śledztwo umorzono także w zakresie "trzech pomniejszych wątków, mniej znanych opinii publicznej".