Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Wyklęci ciągle wyklęci! Zawracanie czerwonym kijem nurtu pamięci

Smutne to wszystko – w roku 2026 mamy jako marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, a lewica zamierza doprowadzić do wypłacania odszkodowań „ofiarom Żołnierzy Wyklętych”. Pod adresem Niezłomnych płyną znowu – i w publicystyce, i w wypowiedziach przedstawicieli środowisk lewicowych – kalumnie, kłamstwa i szlam epitetów. Jak za starych, komunistycznych czasów. I znowu trzeba stawać w obronie Wyklętych – walka o pamięć trwa - pisze w felietonie dla portalu niezalezna.pl Tomasz Łysiak.

W tym roku Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych ma wymiar szczególny – mija bowiem równo 75 lat od wykonania wyroku śmierci na członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” – Łukaszu Cieplińskim, Mieczysławie Kawalcu, Józefie Batorym, Adamie Lazarowiczu, Franciszku Błażeju, Karolu Chmielu i Józefie Rzepce.

Łukasz Ciepliński ps. „Pług” w grypsach, pisanych na chusteczce, tak zwracał się do żony:

„Kochana Wisiu! Jeszcze żyję, chociaż są to prawdopodobnie już ostatnie dla mnie dni. Siedzę z oficerem gestapo. Oni otrzymują listy, a ja nie. A tak bardzo chciałbym otrzymać chociaż parę słów Twoją ręką napisanych (...). Ten ból składam u stóp Boga i Polski (...). Bogu dziękuję za to, że mogę umierać za Jego wiarę świętą, za moją Ojczyznę i za to, że dał mi taką żonę i wielkie szczęście rodzinne”.

Na sali sądowej Ciepliński ujawnił straszne okoliczności przesłuchań, katowania, tortur: „W czasie śledztwa leżałem skatowany w kałuży własnej krwi. Mój stan psychiczny był w tych warunkach taki, że nie mogłem sobie zdawać sprawy z tego, co pisał oficer śledczy”. 

Poza fizyczną anihilacją żołnierzy podziemia antykomunistycznego funkcjonariusze bezpieki stawiali sobie za cel ich całkowite „wyklęcie” – pozbawienie szacunku i estymy, jaką się cieszyli w społeczeństwie. „Zadaniem naszym jest – mówił jeden z ubeków – nie tylko zniszczyć was fizycznie, ale my musimy zniszczyć was moralnie w oczach społeczeństwa”. Dlatego kreowano czarny obraz żołnierzy antykomunistycznego powstania – jako bandziorów, morderców, ludzi wyzutych z sumień. O walkach z „bandami” informowała komunistyczna prasa. 

Zdawać się mogło, że odkąd, od 15 lat (święto Niezłomnych uchwalono w 2011 roku, dzięki działaniom podjętym wcześniej przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego i prezesa IPN Janusza Kurtykę – którzy zginęli pod Smoleńskiem), celebrujemy pamięć o Wyklętych, czcimy ich, przywracamy do świadomości społecznej – to nurt pamięci został puszczony w dobrym kierunku. Tymczasem okazuje się, że ten nurt usiłuje się na powrót, za pomocą „czerwonego kija” zawrócić, zamieszać. Smutne to wszystko – w roku 2026 mamy jako marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, a lewica zamierza doprowadzić do wypłacania odszkodowań „ofiarom Żołnierzy Wyklętych”. Pod adresem Niezłomnych płyną znowu – i w publicystyce, i w wypowiedziach przedstawicieli środowisk lewicowych – kalumnie, kłamstwa i szlam epitetów. Jak za starych, komunistycznych czasów. I znowu trzeba stawać w obronie Wyklętych – walka o pamięć trwa!
 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane