Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ »

Obrzydliwa wystawa „Waginy Polskie” znalazła finał w sądzie. Rozprawa już w środę

W środę o godzinie 9:00 w Sądzie Okręgowym w Łodzi odbędzie się proces autora  wystawy wagin z symbolami państwa i religijnymi. O szczegółach sprawy w rozmowie z portalem Niezalezna.pl powiedziała łódzka działaczka społeczna Agnieszka Wojciechowska van Heukelom. – Po tym jak zobaczyłam te prace na wystawie, napisałam wniosek do prokuratury o zajęcie tych prac i ściganie z powodu obraz uczuć politycznych i obrazy symboli państwa – przekazała.

zdjęcie ilustracyjne
materiały własne

Dwa lata temu w Łodzi podczas 20. edycji Fotofestiwalu otwarta została wystawa Marcelo Zamenhoffa zawierająca obsceniczne, obrazobórcze prace artysty. Wśród zdjęć z serii "Wagina Polska" pojawiły się między innymi fotografie waginy z śp. Lechem Kaczyńskim i modelem samolotu, czy św. Janem Pawłem II oraz różańcem. Ministerstwo kultury, które był współorganizatorem Fotofestiwalu odcięło się od wydarzenia i poinformowało, ze nie było informowane przez organizatorów o planowanej wystawie. 

Sprawa znalazła swój finał w sądzie. -  Po tym jak zobaczyłam te prace na wystawie, napisałam wniosek do prokuratury o zajęcie tych prac i ściganie z powodu obraz uczuć politycznych i obrazy symboli państwa – mówiła Agnieszka Wojciechowska van Heukelom.– Policjanci przyjechali na miejsce i zabezpieczyli tę część prac, które takie były. Oczywiście nie obyło się to bez protestów samego autora tych prac. Tam pojawili się też działacze KOD-u i przewodniczący Rady Miasta Łodzi, który jest także takim zagorzałym działaczem KOD-u. Policja i prokuratura były tutaj przekonane o słuszności swoich działań i postawiono zarzuty temu artyści i następnie ja uzyskałam też status oskarżyciela posiłkowego – wyjawiła. 

- Na ostatniej rozprawie dołączyła do procesu organizacja – Instytut Spraw Społecznych. To jest organizacja założona przez posłankę Joannę Scheuring-Wielgus, Agatę Didiuszko i Elżbietę Podleśną. One są wszystkie we władzach tej fundacji. Ta fundacja jeździ po całej Polsce i angażuje się w sprawy, w których jest oskarżenie o obrazę uczuć religijnych. Bardzo agresywnie w tych sprawach występują.  Sąd dopuścił ich do procesu. I oni się nagle pojawili na trzeciej czy czwartej rozprawie i przystąpili do procesu. Od razu zaczęli od tego, że wnieśli o nieuwzględnianie opinii biegłych, bo w tej sprawie jest dwóch biegłych Jedna to jest pani  dr Aleksandra Herman z Uniwersytetu Warszawskiego. Ona jest antropologiem. Ona sporządziła jedną ekspertyzę. A drugą robił ksiądz profesor religioznawstwa Piotr Roszak z Uniwersytetu w Toruniu. I właśnie ta organizacja, która przystąpiła do procesu na ostatniej rozprawie natychmiast wnieśli, żeby nie uwzględniać opinii księdza, bo jest księdzem, więc jest tendencyjny. Ja złożyłam od razu wniosek, żeby nie dopuszczać opinii biegłej Herman, bo skoro ksiądz jest tendencyjny będąc księdzem, to biegła która deklaruje się jako niewierząca, tym bardziej nie może ocenić, co obraża uczucia wierzących 

– mówiła.

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom przyznała, że nie wie czego spodziewać się po procesie. – Dzisiaj odebrałam prawie całą bryzę papieru zapisanego przez tę organizację, która przystąpiła do procesu i to jest coś przedziwnego, albowiem organizacja napisała opinie dla sądu i to się nazywa „opinia przyjaciela sądu” – przekazała. 
 

 



Źródło: Niezalezna.pl

 

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

as
Wczytuję ocenę...
Wideo