- Od lat panuje nieprawdziwa opinia, że pani kanclerz Merkel była wybitnie propolska. Nawet jak spojrzymy dziś na decyzje Unii, które były podejmowane w znacznej mierze pod wpływem interesów niemieckich, to one w wielu przypadkach były podejmowane niezgodnie z interesem Polski. Proszę zobaczyć sprawy klimatyczne, miksu klimatycznego, energetyczne, Nord Stream 2 i wiele, wiele innych
- stwierdził Waszczykowski.
Na pytanie, jak odpowie na zarzuty o eurosceptycyzm (w związku ze swoją kandydaturą do Parlamentu Europejskiego), odpowiedział:
- Nie ma czegoś takiego, nie ma takich postaci, takich polityków w naszej partii, jak eurosceptycy. Jesteśmy eurorealistami. Chcemy być w Unii, chcemy ją skorygować, naprawić, dlatego, że w ostatnich latach tam doszło do jakiegoś szaleństwa ideologicznego, zwichnięcia struktur (…) Byłem przez wiele lat dyplomatą. Również doszedłem do najważniejszej funkcji w tej dziedzinie, czyli ministra spraw zagranicznych i naturalnym następnym krokiem jest, aby pracować gdzieś w instytucjach międzynarodowych. (…) Ja nigdzie nie uciekam
Dodał:
Nie ma takiej koncepcji politycznej jak polexit, jak wyjście z UE. Myśmy ciężko pracowali, ja byłem wiele lat też dyplomatą, zawodowym dyplomatą. Też pracowałem na to, aby Polska weszła do struktur transatlantyckich, do NATO, do UE. Jako minister spraw zagranicznych również pracowałem, aby Polska była w UE i tam była krajem, który współdecyduje. W związku z tym jest to socjotechniczna sztuczka wymyślona tylko, aby podważyć zaufanie do rządu, do naszej partii.
Dołączenie PSL do Koalicji Europejskiej nazwał „strzałem w kolano” i „oszustwem wyborczym”:
- PSL pali mosty ze swoimi wyborcami. Ze swoimi wyborcami szczególnie w mniejszych miejscowościach i na wsiach (…) To jest strzał w kolano w tej chwili przywódców PSL, który chyba będzie kosztował ich bardzo dużo we własnym elektoracie.
Polityk skomentował też obecne działania opozycji:
- Widać, że gdzieś w pewnej części opozycji opanował ich jakiś amok, tylko i wyłącznie skierowany przeciwko partii rządzącej. Od trzech lat nie są w stanie rywalizować z nami na kwestie merytoryczne, programowe, w polityce zagranicznej również. Wymyślają różne sztuczki socjotechniczne, jak polexit.