Informowaliśmy już dziś, że ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher przysłała list do premiera Mateusza Morawieckiego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż ambasador staje w obronie... telewizji TVN, a w dodatku sam list zawiera poważne błędy - także ten w nazwisku premiera Morawieckiego i ministra Brudzińskiego.
Czy administracja Donalda Trumpa zareaguje? Zwłaszcza, że wybryk ambasador USA zbiega się z niepokojącymi wydarzeniami za naszą wschodnią granicą. I daje paliwo do antyamerykańskiej agitacji rosyjskiej agenturze wpływu.
A tak wygląda list Pani Ambasador do premiera pic.twitter.com/MUbYuGzTLA
— Bartek Goduslawski (@BGoduslawski) 27 listopada 2018
"Potwierdzam, że kopia listu skierowanego do premiera Mateusza Morawieckiego - do wiadomości prezydenta Andrzeja Dudy - wpłynęła do Kancelarii Prezydenta" - potwierdził dzisiaj rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. Dodał, że nie chce komentować treści pisma.
Wcześniej o tym, że Spychalski potwierdził otrzymanie przez Kancelarię Prezydenta RP kopii listu Mosbacher, napisała Wirtualna Polska.
W poniedziałek tygodnik "Do Rzeczy", poinformował, że ambasador USA w Polsce przesłała na ręce premiera Morawieckiego list komentujący śledztwo ws. środowisk neonazistowskich w Polsce oraz materiału telewizji TVN na ten temat.